Reklama
Rozwiń
Reklama

W oczach ekonomisty święta to festiwal marnotrawstwa

Za prezenty prawie zawsze przepłacamy. Ich wartość w oczach obdarowanych jest bowiem zwykle niższa od kosztów poniesionych przez obdarowującego. Wyjątkiem jest oczywiście gotówka. Czy to znaczy, że inne podarunki nie mają sensu?
Wartość rzeczowego prezentu dla obdarowanego jest z reguły niższa niż cena, którą zapłacił obdarowuj

Wartość rzeczowego prezentu dla obdarowanego jest z reguły niższa niż cena, którą zapłacił obdarowujący.

Foto: AdobeStock

Statystyczna polska rodzina planowała w tym roku przeznaczyć na prezenty świąteczne 451 zł – wynika z badań ankietowych Deloitte. W skali kraju sumę wydatków na ten cel można więc szacować na 6,1 mld zł. Z tego, jeśli wierzyć wyliczeniom ekonomisty Joela Waldfogela, 1,2 mld zł to pieniądze zmarnowane. To kwota, która wystarczyłaby, aby wszystkim wychowankom domów dziecka i rodzin zastępczych wypłacić ponad 16,5 tys. zł.

Tezę, że obdarowywanie innych to ogromne marnotrawstwo zasobów, Waldfogel wysunął po raz pierwszy w 1993 r. Odnosi się ona do wszelkich prezentów, nie tylko tych choinkowych, ale przedświąteczny szał zakupowy to prawdziwa „orgia destrukcji bogactwa". Nieprzypadkowo wydana w 2009 r. książka Waldfogela dotycząca ekonomii dawania prezentów nosi tytuł „Scroogenomics". To nawiązanie do bohatera „Opowieści wigilijnej" Ebenezera Scrooge'a, uosobienia skąpstwa. W świetle teorii Waldfogela obecnie wykładowcy ekonomii stosowanej na Uniwersytecie w Minnesocie może to wcale nie być przywara, tylko cnota.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama