Po przybyciu do stolicy Bułgarii na nieformalne spotkanie ministrów finansów Unii powiedział, że Bułgaria powinna zachować zimną krew i pracować nad spełnieniem kryteriów wejścia do strefy euro. — Bułgaria będzie następnym członkiem strefy euro, nie ma ładnych wątpliwości co do tego, ale musimy to przygotować metodycznie i starannie, nie ma co śpieszyć się, bo jeśli będziemy śpieszyć się, to warunki wprowadzenia euro nie będą doskonałe — powiedział dziennikarzom.
Premier Bojko Borisow stwierdził wcześniej, że spodziewa się wejścia Bułgarii w ciągu roku do tzw. węża walutowego, obowiązkowego dwuletniego okresu próbnego ERM-2. Minister finansów Wladislaw Goranow powiedział, że Bułgarią wystąpi o wejście do ERM-2 w II półroczu. Będzie to formalność, bo Bułgarzy mają od ponad 20 lat zarząd walutą, lew był najpierw związany z marką niemiecka, potem z euro.
Komisarz Moscovici powiedział, że Bułgaria, najuboższy członek UE, powinna popracować nad dopasowaniem gospodarki do bogatszych krajów zachodnich i podkreślił, że dołączenie do euro powinno być „aktywem a nie szokiem".
Bułgaria spełnia formalne kryteria: ma nadwyżkę budżetową, bardzo małe zadłużenie, długoterminowe stopy procentowe i umiarkowaną inflację. Jednak jej PKB per capita liczony jako siła nabywcza stanowi 49 proc. średniej unijnej, znacznie poniżej poziomu krajów strefy euro.
Moscovici powiedział, że przystąpienie do unii bankowej UE, co podporządkuje bułgarskie banki nadzorowi EBC, jest częścią tego procesu. Premier Borisow powiedział, że EBC chce, by Bułgaria weszła najpierw do unii bankowej, ale minister Goranow wyjaśnił, że unijne przepisy nie zmuszają do tego. — Bułgarski rząd i bank centralny rozumieją, że są to dwa równoległe procesy i jeden nie może być warunkiem wstępnym drugiego — dodał.