Nowa prezes superbanku strefy euro, Christine Lagarde stwierdziła w rozgłośni RTL, że "kraje członkowskie UE mające nadwyżkę budżetową powinny bardziej inwestować we wspieranie wzrostu gospodarczego. Wymieniła Niemcy i Holandię - podały "Le Figaro" i Reuter.
Kraje z taką nadwyżką "nie podjęły naprawdę niezbędnych wysiłków" w zakresie budżetowym dla konsolidacji kruchego wzrostu - uznała. Podkreśliła przy okazji, że światowy wzrost jest również wątły i zagrażają mu wojny handlowe i kryzysy polityczne.
Zapytana o skuteczność polityki niskich stóp EBC odpowiedziała, że bank miał rację wspierając zatrudnienie, ona będzie decydować o jego przyszłej polityce po uważnym przeanalizowaniu sytuacji.
- Czy dziś nie mielibyśmy sytuacji ze znacznie większym bezrobociem, jeszcze mniejszym wzrostem i czy w końcu nie zrobiono dobrze opowiadając się za zatrudnieniem, wzrostem, a nie za ochroną ciułaczy? - odpowiedziała pytaniem.
Polityki ożywienia były "dobrze koordynowane natychmiast po kryzysie", ale od tamtego czasu "kraje, zwłaszcza mające luzy budżetowe nie zrobiły tak naprawdę niezbędnych starań, myślimy oczywiście o krajach mających w chroniczny sposób nadwyżkę budżetową, o Holandii, Niemczech, o pewnej liczbie innych na świecie" -powiedziała.
W strefie euro "nie ma dość elementów solidarności w jednolitej strefie walutowej. Mamy tę samą walutę, ale na razie nie dzielimy się bardzo polityką budżetową. Nie ma wspólnego budżetu strefy euro, można ubolewać z tego powodu, wiem, że niektórzy ubolewają, nawet jeśli ministrowie finansów strefy euro wydają się wytyczać elementy tego budżetu" - stwierdziła nowa prezes EBC.