Gość stwierdził, że kryzys sprzed 10 lat wywołany kredytami subprime nauczył nas, że trzeba być przygotowanym na rzeczy nieprzewidywalne.
- Do 2007 r. wydawało się, że wszystko płynie gładko i nie ma czym się martwić. Okazało się, że prawdzie ryzyko tkwiło w instrumentach finansowych skomplikowanych na tyle, że nikt do końca nie wiedział od czego zależy ich wycena – tłumaczył Cymcyk.
- Trzeba być przygotowanym na czarne łabędzie na rynkach. Poza tym, im prostszy produkt finansowy, tym lepiej dla oferującego i kupującego. Jeszcze nie mamy aż tak skomplikowanych produktów jak wtedy, ale jestem przekonany, że świat finansowy i gospodarczy wymyśli kolejne elementy i będą kolejne bańki. Tak działają gospodarki – dodał.
Przypomniał, że w czasie kryzysu dynamika PKB Polski nie spadła poniżej 0, ale spadliśmy z 7 proc. w okolice 0.
- W USA czy Europie z 2-3 proc. spadki zatrzymały się poniżej 0. My z punktu widzenia dynamiki zwolniliśmy dużo bardziej. Chwali się nam, że nie zaczęliśmy się cofać, ale spadek w polskiej gospodarce był na tyle istotny, że wszyscy to odczuliśmy - ocenił Cymcyk.
Spotkanie bankierów w Jackson Hole
- To spotkanie jest ważne, bo zjeżdżają się bankierzy centralni z całego świata. Jest to informacja dla całego rynku finansowego, co planują poszczególne banki centralne - tłumaczył Cymcyk.
Zauważył, że inwestorzy i giełdy oczekują, co powie Janet Yellen odnośnie bankowego zaciskania pasa w USA.
- Ważniejsze jest, co powie Mario Draghi, czyli szef EBC, który ma możliwość zapowiedzenia, że w Europie wzrost gospodarczy i konsumenci trzymają się dobrze, a rynki i gospodarki się rozwijają, więc trzeba zacząć zaciskać pasa – tłumaczył gość.
Zaznaczył, że Europa zasadniczo nie ma już kłopotów z zadłużeniem.
- Niedawny bankrut, Grecja, wyemitowała obligacje na które popyt był 3 razy większy. Hiszpania i Włochy traktowane są jako bezpieczne przystanie. EBC nie ma żadnych argumentów, żeby pompować europejską gospodarkę – ocenił.
Rosnące ceny miedzi
- To pokazuje, że światowa gospodarka trzyma się dobrze – stwierdził gość.
- Zainteresowanie producentów, z sektora nieruchomościowego czy czysto produkcyjnego, jest na tyle duże, że wskazuje dobre perspektywy gospodarcze – dodał.
Podkreślił, że ostatnie wyskoki ceny miedzi są efektem tego, że nie spełniły się wizje spadku gospodarczego w Chinach.
- Surowce będą coraz droższe. Po miedzi umacniać powinna się ropa – prognozował.
7 zł za kostkę masła
Cymcyk przyznał, że bardzo trudno jest wychwycić wszystkie bańki, które się w danym momencie kreują na świecie.
- W 2011 r. mieliśmy bańkę na jajkach, potem były wzrosty bawełny czy ryżu, teraz mamy masło. Z makroekonomicznego punktu widzenia to nic nie znaczy. Jest to skumulowanie w danym momencie mody na taki rodzaj produktu, który miał trochę mniejszą podaż – tłumaczył.
Wzrosty na GPW
Gość zaznaczył, że warszawska giełda ma bardzo dobry okres za sobą.
- Druga połowa roku powinna wypaść dobrze, ale już nie tak wzrostowo jak było na początku – ocenił.
Tłumaczył, że pierwsza faza wzrostowej hossy była łączona z małymi spółkami.
- Teraz zainteresowanie budzą większe podmioty. Stawiam, że to one będą przyciągały więcej uwagi – prognozował.
- Dane gospodarcze z Polski sukcesywnie się poprawiają, więc powinny zachęcać do inwestowania - podsumował Cymcyk.