Po trzech dniach solidnych spadków inwestorzy liczy, że w końcu dojdzie do odbicia na rynku akcji. Na pobożnych życzeniach tym razem się nie skończyło. Do odbicia faktycznie doszło, problem jednak w tym, że jego skala nie powala na kolana.
O tym, że o solidne wzrosty będzie ciężko świadczyć mógł już początek notowań. WIG20 sesję rozpoczął od 0,3 - proc. spadku i dopiero po godzinie handlu udało mu się wyjść na plus. W pewnym momencie zyskiwał nawet ponad 0,5 proc. Wydawało się, że od tego momentu droga do dalszych zwyżek stoi otworem. Nic bardziej mylnego. Tuż przed początkiem notowań w Stanach Zjednoczonych doszło bowiem do kolejnego zwrotu akcji. Indeks największych spółek znów zjechał pod kreskę. Na szczęście zielony kolor, który pojawił się zaraz po otwarciu notowań w Stanach Zjednoczonych podział na wyobraźnie inwestorów również w Warszawie.