– Zapewnienie własnego kapitału dla rozwoju naszego kraju to jedno z najważniejszych wyzwań nie tylko dla Ministerstwa Rozwoju, ale także wszystkich instytucji skupionych przy Polskim Funduszu Rozwoju (są nimi Agencja Rozwoju Przemysłu, Bank Gospodarstwa Krajowego, BGK Nieruchomości, Invest in Poland, Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych i Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości – red.) – podkreślił Jerzy Kwieciński, pierwszy wiceminister rozwoju, podczas dyskusji pt. „Kapitał dla rozwoju – kluczowy filar »Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju«".

W ocenie rządu Polska nie będzie rozwijać się wystarczająco szybko, jeśli nie zwiększymy stopy inwestycji do 25 proc. PKB. – To cel ambitny i nie uzyskamy go tylko wydatkami publicznymi. Sektor publiczny odpowiada za 4–5 proc. i to już dużo. W krajach UE to dwa razy mniej – wyliczał Kwieciński. Jego zdaniem lekkie zahamowanie wzrostu PKB to właśnie efekt spadku nakładów na inwestycje. – Część ekspertów wskazuje na okres przejściowy w wykorzystaniu funduszy UE, ale one są tylko katalizatorem odpowiadającym za 2 do 3 proc. inwestycji w szczycie danej perspektywy finansowej UE. Pieniędzy musimy więc szukać gdzie indziej – tłumaczył Kwieciński, przyznając, że oszczędności w sektorze publicznym nie ma. – Musimy wykorzystać możliwości instytucjonalne i dlatego integrujemy instytucje wokół PFR, ale też duże spółki Skarbu Państwa powinny więcej oszczędzać. Tam, gdzie mamy na to wpływ, szukamy też oszczędności w sektorze prywatnym – dodał.

Trzy formy pomocy

Koncepcję inwestowania przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR) przedstawił Marcin Piasecki, jego wiceprezes. – Będziemy inwestować, a nie wydawać. Tworzymy trzy centra kompetencji. Pierwsze to fundusz z kapitałem dla dużych projektów infrastrukturalnych. Wesprzemy dwie, trzy duże inwestycje rocznie. Drugie centrum to PFR Ventures, a więc platforma wspomagająca firmy na ich wczesnym etapie rozwoju ze środków UE. Wybierzemy prywatne fundusze, które zainwestują prywatne środki w małe spółki z dużym potencjałem wzrostu. Trzecie centrum to fundusz wzrostu rozwiniętych polskich przedsiębiorstw i tu chodzi o pulę 1,5 mld zł, a inwestycje od 30 do 300 mln zł – wyliczał Piasecki. Zdaniem prof. Arkadiusza Kustry z Akademii Górniczo-Hutniczej wsparcie państwowego funduszu może zwiększyć liczbę inwestycji. – Aby firmy się rozwijały, muszą mieć dostęp do taniego kapitału i PFR powinien im to zapewnić. Tylko w ten sposób będziemy mogli mierzyć się z firmami z Zachodu. Nie bez znaczenia jest to, kto jest dostarczycielem kapitału. Firmy trzeba wspierać na różnych etapach rozwoju, choć państwo nie może brać na siebie całego ryzyka – mówił Kustra.

Dobry start

Pozytywnie o PFR wyrażali się przedsiębiorcy już z nim współpracujący. – Nasze doświadczenia są pozytywne. PFR oferuje potrzebne narzędzia. Biznes ich oczekiwał, ale to nie tylko pomoc państwa, ale dobra inwestycja zakładająca wartość dodaną dla Polski. PFR to profesjonalna, ale i bardzo otwarta na potrzeby biznesu instytucja – mówił Robert Świechowicz, wiceprezes bydgoskiej Pesy. Przyznał, że jako kraj cierpimy na niedobór kapitału, ale perspektywy rozwoju są. – Pomagają też takie narzędzia jak programy sektorowe, w przypadku naszej branży to INNOTABOR, ale przyszłość Polski zależy od tego czy od sprzedaży pracy rąk przejdziemy do sprzedaży myśli – mówił Świechowicz. Wskazał, że jako kraj coraz więcej wydajemy na badania i rozwój. – Jako Pesa wydaliśmy już 400 mln zł na innowacje i nowe rozwiązania. Nie kupujemy licencji z zagranicy, nie chcemy być zależni od obcych ośrodków naukowych. Sprzedajemy polski produkt z polskim komponentami, za którym kryje się mnóstwo miejsc pracy w naszym kraju – mówił wiceszef Pesy.

Ze współpracy z PFR zadowolony jest też Jakub Kowalski, prezes firmy SKB DRIVE TECH produkującej napędy m.in. do ciężarówek, autobusów, ale też maszyn pracujących pod ziemią. – Mogliśmy skorzystać choćby z oferty funduszy private equity, ale zdecydowaliśmy się na PFR, jako inwestora długoterminowego. Od PFR oczekujemy przede wszystkim wsparcia w kraju, bo znamy przypadki, że spółki Skarbu Państwa kupują napędy we Francji czy Finlandii, do których my eksportujemy komponenty – mówił Kowalski, którego firma 80 proc. produkcji eksportuje m.in. do USA, na Białoruś i do Algierii, a ostatnio przejęła firmę brytyjską, co zapewniło jej klientów w Singapurze i Indiach. – Nasza konkurencja to globalne koncerny. Nasz główny konkurent z Niemiec wydaje na badania i rozwój 1 mld euro rocznie, tymczasem my jako kraj wydajemy 10 mld euro. To pokazuje skalę wyzwań – podkreślał.