Co miesiąc dwie trzecie Australijczyków daje pieniądze na cele dobroczynne i pomaga obcym osobom (spoza rodziny), a ponad jedna trzecia angażuje się w wolontariat. Takie działania zapewniły mieszkańcom Antypodów pierwsze miejsce w tegorocznej edycji World Giving Index, który publikuje co roku w grudniu organizacja Charities Aid Foundation's (CAF) na podstawie danych statystycznych i badań opinii przeprowadzanych przez Instytut Gallupa. W tym roku objęły one 155 tys. mieszkańców w 146 krajach świata.
W czołówce najbardziej szczodrych narodów poza Australijczykami są Irlandczycy i Kanadyjczycy - w różne formy dobroczynności angażuje się prawie sześciu na dziesięciu z nich. Na kolejnych miejscach są Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone, które w zeszłym roku zajmowały pozycję lidera w zestawieniu CAF. Bierze się w nim pod uwagę trzy rodzaje działań- przekazywanie pieniędzy na rzecz organizacji charytatywnych, pomoc obcym osobom oraz wolontariat.
Wielka Orkiestra poprawia Polski wynik
W tegorocznym raporcie CAF Polska plasuje się dopiero pod koniec pierwszej setki -na 94 pozycji ( w zeszłym roku byliśmy o 20 miejsc wyżej) ze wskaźnikiem dobroczynności na poziomie 24 proc. To oznacza, że prawie co czwarty Polak angażuje się w jakieś działania dobroczynne.
Wskaźnik poprawia nam pomoc osobom spoza rodziny, w którą włącza się 36 proc. Polaków. Natomiast 28 proc. z nas wspiera finansowo jakieś cele dobroczynne - wynik może poprawiać Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, której XX Finał w 2012 przyniósł kolejny rekord zebranych pieniędzy- 50,6 mln zł, o ponad 3 mln więcej niż rok wcześniej..
Najsłabiej wypadamy pod względem udziału w wolontariacie, w który angażuje się tylko 8 proc. Polaków.
W naszym regionie najbardziej szczodrym krajem jest Słowacja, a wyprzedzają nas też Węgry, Mołdawia i Białoruś, która bije nas na głowę udziałem w wolontariacie (30 proc.).
Na świecie liderami wolontariatu są mieszkańcy Turkmenistanu i Liberii, gdzie udział wolontariuszy sięga 60 proc. Z kolei Stany Zjednoczone, choć wolontariuszy ilościowo jest najwięcej, są pod względem tego wskaźnika dopiero na 7. miejscu.
Najbardziej skłonni do finansowania dobroczynności okazali się Irlandczycy-prawie ośmiu na dziesięciu z nich regularnie przekazywało w zeszłym roku pieniądze na cele charytatywne. Wyprzedzili tu nawet szczodrych Australijczyków oraz mieszkańców USA, którzy biją rekordy pod względem łącznej wartości dotacji dobroczynnych- ok. 212 mld dolarów rocznie!
Z kolei gotowość do pomocy obcym osobom najchętniej nieśli mieszkańcy Liberii, Omanu i Kataru.
Filantropi mniej hojni
Przedstawiciele CAF chwaląc szczodre kraje przyznają, że problemy gospodarcze ostatnich lat dotknęły także dobroczynność w świecie. Ludzie są nieco mniej mniej skorzy do wspierania innych. Nie są to co prawda dramatyczne zmiany, ale - jak podkreśla CAF-na pewno odczuwalne przez potrzebujących.
O ile w 2007 roku wynosił 47 proc. pomagało obcym osobom, to teraz ten udział spadł do 45 proc. Udział w wolontariacie spadł z ponad 21 proc. do 18 proc.
To samo jest z przekazywaniem pieniędzy na cele dobroczynne ; odsetek darczyńców spadł w tym czasie z prawie 30 proc. 28 proc. Od 2007 r. systematycznie maleją kwoty przeznaczane na cele charytatywne. O tym spadku informował ostatnio „Financial Times" powołując się na dane UK's Million Pound Donors Report- według jego danych w Wielkiej Brytanii łączna wartość dotacji wartych co najmniej milion funtów spadła w minionym roku do 1,2 miliarda funtów. Z kolei całkowita wartość dotacji Brytyjczyków w roku 2011/2012 realnie skurczyła się o 15 proc. do 9,3 mld. Funtów. To najmniej od ośmiu lat.
O podobnym spadku mówią też Amerykanie. Według US Million Dollars List, łączna wartość dotacji co najmniej miliona dolarów zmniejszyła się w tym roku do 11 mld dolarów z 43 mld dolarów w 2007. Nie pomagają kuszące zachęty podatkowe , które np. w USA pozwalają odpisywać od podatku dotacje do 50 proc. rocznego dochodu.
Jak wynika z danych CAF, najbardziej skore do dobroczynnych datków są kobiety. Mężczyźni częściej pomagają w działaniu. Podobnie jak młodzi ludzie, którzy są chętni do pomocy, ale rzadziej wspierają działania dobroczynne finansowo. Być może dlatego, że przy wysokim bezrobociu wśród młodych ludzi, o czas na działania pomocowe jest im łatwiej niż o pieniądze.