Obecnie 38 proc. średnich i dużych firm prywatnych w Polsce chciałoby, aby Polska przyjęła euro – wynika z najnowszej edycji badania Grant Thornton, przeprowadzonej w październiku 2021 roku. To tylko nieznacznie wyższy wynik niż przed rokiem, kiedy za euro opowiadało się 36 proc. badanych, co było najniższym odsetkiem w 11-letniej historii badania.

Grono zwolenników integracji walutowej skurczyło się przez dekadę o ponad połowę – w 2010 r. opowiadało się za nią aż 85 proc. ankietowanych średnich i dużych firm.

Za to przybywa przeciwników euro w Polsce. W 2021 r. padło 46 proc. odpowiedzi na „nie”, wobec 44 proc. przed rokiem i tylko 11 proc. w 2010 roku. Odsetek osób niezdecydowanych wyniósł w ostatnim roku 16 proc., wobec 20 proc. rok temu i zaledwie 4 proc. w 2010 roku.

Z badań Grant Thornton wynika, że poparcie dla euro w Polsce od dekady spada niemal stale, we względnie stabilnym tempie, z wyjątkiem lat 2016-2018, kiedy to sentyment do unijnej waluty zaczął się na krótki okres poprawiać. Przykładowo w 2015 r. na „tak” było 42 proc., w 2016 r. – 58 proc., w 2018 r. – 74 proc., a w 2019 r. ponownie nastąpił spadek do 42 proc.

Czytaj więcej

Inflacja jeszcze wyższa od prognoz. GUS zrewidował dane

Przy obecnym rozkładzie zwolenników i przeciwników, nic dziwnego, że zdaniem firm jeśli Polska miałaby przyjąć euro, to na pewno nie nastąpi to prędko. Aż co piąty badany sądzi, że nie nastąpi to nigdy, a co trzeci – co najwyżej po 2030 r.

„Polski biznes zaczyna się więc stopniowo przyzwyczajać do myśli, że w jakiejkolwiek przewidywalnej perspektywie euro nie jest dla złotego realną alternatywą i nie ma sensu przygotowywać swoich firm na scenariusz zmiany waluty rozliczeniowej” – komentują eksperci Grant Thornton.

Co sprawia, że postrzeganie złotego w polskim biznesie wyraźnie się poprawia? Przyczyną może być stabilność naszej waluty. Co do zasady silne wahania kursowe utrudniają przedsiębiorstwom prowadzenie transakcji międzynarodowych, a wspólna waluta wydaje się wówczas kusząca. I odwrotnie – im ryzyko kursowe mniejsze, tym i korzyści z euro wydają się mniejsze. W Polsce złoty niemal z roku na rok robi się walutą coraz bardziej stabilną. W rekordowym 2009 roku średnia miesięczna zmienność kursu EUR/PLN wyniosła 18 proc. Od tego czasu – z drobnymi przerwami – zmienność obniżała się, aż do rekordowo niskiego poziomu 3,7 proc. w 2019 roku. Ostatnio, na skutek pandemii, podwyższonej inflacji i podwyżek stóp procentowych, wskaźnik ten nieco wzrósł - do 5,5 proc. w 2021 roku. Nadal poziom ten jest jednak jednym z najniższych, odkąd złoty stał się walutą w pełni płynną.

„Przedsiębiorcy zaczynają przyzwyczajać się więc do myśli, że może on być trwale walutą, która łączy w sobie stabilność kursową i niskie oprocentowanie. Dotąd, przez ostatnie 30 lat, taka sytuacja nie miała miejsca” – czytamy w raporcie.