Już co piąty przedsiębiorca w Europie – a w Polsce mniej więcej co dwunasty – deklaruje, że korzysta w swojej firmie z rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Dla jednych jest to oznaka konkurencyjności i wysokiego stopnia rozwoju – słowem, szansa. Dla innych to zagrożenie dla rynku pracy, czynnik prowadzący do stopniowej utraty kompetencji oraz kontroli nad firmami i życiem, czyli – zagrożenie. O tym, jak jest w rzeczywistości, dyskutowali uczestnicy zorganizowanego podczas EFNI panelu „Gospodarka algorytmów: jak AI przekształca modele rozwoju”.
– Możemy mieć najlepszą technologię i infrastrukturę, ale wciąż może dojść do błędu na styku tej technologii z człowiekiem, związanego w przypadku sztucznej inteligencji z nadmiernym poleganiem na wskazaniach AI – mówiła Natalia Hatalska, założycielka i CEO infuture.institute.
Przywoływała przykłady globalnej awarii stron platformy Amazon oraz tragicznego w skutkach ataku rakietowego USA na szkołę w Iranie. W obu przypadkach błąd został spowodowany biernym zaakceptowaniem sugestii generowanych przez AI. – Naszą największą przewagą jako Polski może być wykształcenie ludzi, którzy korzystają z technologii, ale nie oddają jej decyzji. Istnieje dziś gigantyczna luka kompetencyjna: deficyt osób, które byłyby w stanie nadzorować systemy sztucznej inteligencji – podkreślała Hatalska.
Pod tym względem mamy coraz mniej czasu. – 2026 rok to absolutny przełom: obserwujemy, jak dzięki rozpowszechnieniu narzędzi AI następuje zmiana paradygmatu rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw – uzupełniała Magdalena Chudzikiewicz, general manager home.pl.
O ile dotąd rozwój firmy można było sprowadzić do zwiększania zatrudnienia czy kolejnych inwestycji, o tyle dziś takim impulsem jest zastosowanie AI, pozwalające dokonać „żabiego skoku”. Doświadczenia home.pl wskazują tu na trzy najpopularniejsze rozwiązania – asystentów telefonicznych (co pozwala uniknąć utraty zamówień klientów, których telefon nie został odebrany), automatyzacja zasięgów, czyli narzędzia marketingowe oraz vibe coding. Liczy się też bezpieczeństwo przepływu i przechowywania danych.
– AI jest bardzo pomocna w wyrównywaniu asymetrii między sprzedającymi a kupującymi – wskazywała z kolei Agnieszka Czajka, vice president motors professionals Europe w OLX Group. Chodzi tu o nierównowagę wiedzy: sprzedający wie o wystawionym na sprzedaż samochodzie wszystko (lub prawie wszystko), kupujący musi zdać się na informacje, które mu udostępniono. Ważne jest też wsparcie procesu wyszukiwania takiej oferty, która będzie idealnie odpowiadała naszym potrzebom, wyrażanym także w prozaiczny sposób, bez specjalistycznej wiedzy i słownictwa.
– AI może wspierać sprzedającego i kupującego, ale nie sądzę, by zastąpiła człowieka w podjęciu decyzji. 84 proc. ankietowanych nie dopuszcza myśli, że mogliby kupić auto, którego nie zobaczyliby uprzednio na własne oczy – zastrzegała Agnieszka Czajka.
Bożena Leśniewska, wiceprezeska ds. rynku biznesowego w Orange Polska, widzi w AI przede wszystkim szanse. – Technologia odciąża ludzi. Pozwala im zająć się tym, co wymaga kreatywności, kompetencji, zdolności do kontrolowania i zarządzania – stwierdziła.
Wyzwanie nie opiera się zatem na pytaniu, „czy” sięgać po AI, ale „jak” to robić. – Kluczowy staje się sposób zmiany profilu firmy, współistnienie człowieka i agenta AI – dodała wiceprezeska Orange Polska.
Liczą się tu takie elementy, jak sprawność procesu wdrażania, przebudowa kompetencji – nazwijmy ją przekwalifikowaniem – pracowników, a wreszcie zmiana modelu przywództwa czy zarządzania w firmie. – AI nie gra tu roli narzędzia do optymalizacji i podnoszenia efektywności, ale do zmiany modelu funkcjonowania czy biznesowego, który popycha tę organizację do przodu – mówiła Bożena Leśniewska.
Ten pościg za doskonałością najprawdopodobniej będzie jednak przyspieszał. – To, co dziś uznajemy za imponujące osiągnięcie AI, za tydzień czy pół roku może być znacznie lepsze. Ale dziś chodzi przede wszystkim o zidentyfikowanie, gdzie rozwiązania AI mogą być faktycznie użyteczne dla organizacji i obywateli – mówił Radosław Maćkiewicz, dyrektor generalny Centralnego Ośrodka Informatyki (COI).
W przypadku COI wyzwania są bardzo praktyczne: ośrodek zarządza gigantycznymi ilościami danych administracji publicznej, tu znaczenie ma szybkość i sprawność posługiwania się nimi w obsłudze firm i obywateli. – Jako państwo nie będziemy chcieli oddać kontroli nad rejestrami państwowymi, to zbyt wrażliwe dane. Ale możemy wspólnie z rynkiem budować nowe usługi dla obywateli, oparte na tych danych i technologii – wskazywał Radosław Maćkiewicz.
Biorąc pod uwagę wszystkie te potrzeby, tym większe znaczenie ma niedobór odpowiednich kadr i presja na to, by kształcić w tym kierunku młodych ludzi.
– Żeby młodzi, utalentowani ludzie chcieli się stać przedsiębiorcami technologicznymi, należy na wczesnym etapie wykształcać w nich proaktywne podejście do problemów, poczucie sprawczości – zaznaczyła Bianka Siwińska, prezeska Fundacji Edukacyjnej Perspektywy.
Jak podkreślała, ważne jest wsparcie na każdym etapie: od poczucia, że każdy problem da się rozwiązać, na wczesnym etapie, po mentoring i wsparcie finansowe u progu kariery, gdy pojawiają się pierwsze własne projekty technologiczne.