Z tego artykułu dowiesz się:

  • Skąd mają pochodzić rekordowe pieniądze z prywatyzacji, które zasilą Fundusz Rezerwy Demograficznej.
  • W jaki sposób fundusz, mający chronić przyszłe emerytury, był wykorzystywany do bieżących celów politycznych.
  • Czy zgromadzone w Funduszu aktywa są realnym zabezpieczeniem na nadchodzący kryzys demograficzny.
  • Kiedy system emerytalny stanie przed największymi wyzwaniami i jaką rolę ma w nich odegrać FRD.

Ponad 99 mld zł mają sięgnąć aktywa finansowe Funduszu Rezerwy Demograficznej, jeśli rząd zrealizuje wszystkie zamierzenia zapisane w projekcie ustawy budżetowej na 2027 r. To pierwszy raz od ponad dekady, kiedy emerytalna rezerwa demograficzna zostanie wsparta pieniędzmi z prywatyzacji. W planie FRD i projekcie budżetu zapisano 15,3 mld zł z tego źródła. Ma być to 40 proc. kwoty, którą rząd zamierza w przyszłym roku wesprzeć budżet z przeprowadzonych prywatyzacji.

Skąd 15 mld zł dla rezerwy emerytalnej?

– 15 mld wpływów do FRD, przy ustawowym udziale 40 proc. daje 37,5 mld zł z prywatyzacji dla SFP (sektora finansów publicznych – red.). – komentuje Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Ciekawe, co to za prywatyzacja? Była mowa o porządkowaniu struktury właścicielskiej w MAP, co może skutkować wpływami dla Skarbu Państwa (SP), np. gdy spółka SP (SSP) odkupuje od SP udziały lub akcje w innej SSP. Najgłośniejszym z takich pomysłów były plany dotyczące Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Doniesienia zostały jednak zdementowane, tam się mówiło o wpływach ponad 20 mld zł, ale za mniejszościowy pakiet; cała PGZ miała być warta 40+ mld zł. Nie zakładam, żeby chodziło tu o efekt ewentualnych przekształceń PZU/Pekao. – dodaje ekonomista. 

„Rzeczpospolita” zapytała Ministerstwo Finansów o plany prywatyzacyjne. Odpowiedziało lakonicznie, powołując się na uzasadnienie do projektu budżetu: rząd ma zamiar uzyskać 39 mld zł jako „przychody z  tytułu operacji optymalizacji portfela spółek w trybie określonym w przepisach ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym”.  

Emerytalna skarbonka polityków. Kto i ile zabrał z FRD?

Do tej pory politycy traktowali FRD jako skarbonkę, z której łatwo wyjąć pieniądze, gdy ich zabraknie na inne cele. Gdyby było inaczej, to na koncie Funduszu w tym roku powinno być ponad 100 mld zł. Historia istniejącego od ponad 30 lat FRD pokazuje, jak trudno państwu oszczędzać długoterminowo. W tym czasie kolejne rządy zabrały z niego na inne cele społeczne ok. 43,8 mld zł, a większość tych „pożyczek” umorzono.

Fundusz stworzono w 2002 r. jako rezerwę dla funduszu emerytalnego w zarządzanym przez ZUS Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (wypłacane są z niego emerytury dla pracowników i samozatrudnionych) na wypadek poważnych zmian demograficznych. Założono, że do FRD trafiać będzie 1-proc. składka emerytalna. FRD był częścią reformy emerytalnej z 1999 r., ale powstał trzy lata później – i niemal natychmiast zaczęto go zmieniać.

Ze względu na deficyt w FUS zmniejszono składkę do 0,01 proc., a od 2008 r. stopniowo ją podnoszono do 0,35 proc. By jednak zadbać o zasoby FRD, od 2008 r. przez dziewięć lat zasilało go 40 proc. dochodów z prywatyzacji majątku Skarbu Państwa (pomniejszonych o obowiązkowy odpis na Fundusz Reprywatyzacji). W ten sposób do FRD trafiło ponad 21,7 mld zł.

Czytaj więcej

Podatki to nie wszystko. Obowiązkowe składki słono kosztują pracujących

W 2009 r. politycy wymyślili kolejny zabieg, by pieniądze wykorzystywać na cele bieżące. FRD miał udzielać niskooprocentowanych pożyczek FUS, by pomóc mu w utrzymaniu płynności finansowej. W latach 2010–2015 pożyczył w ten sposób ponad 19 mld zł (a właściwie dał, bo pożyczki umorzono). Zaniżając w ten sposób dotację do FUS obniżano wysokość deficytu budżetowego.

Kolejna ekipa rządowa (PiS) przestrzegała swojej obietnicy, że nie będzie stosować takiej praktyki. Wymyśliła jednak inną: FRD zaczął od 2019 r. pożyczać pieniądze Funduszowi Solidarności (FS), a ten przekazał je na wypłatę 13. i 14. emerytury. Jedną pożyczkę prawie w całości umorzono (8 mld zł z 8,7 mld zł). Kolejne dwie są co roku zapisywane w planie finansowym jako należności. Obecnie to ponad 16,5 mld zł. Spłata tych pożyczek ma się zacząć w listopadzie (niespełna 0,7 mld zł). W planie budżetu na 2027 r. wpisano 2,3 mld zł, które ma oddać FS, z czego część trafi do FRD. 

Miało być 92 mld zł. Co się stało z pieniędzmi z OFE?

Politycy przypominali sobie o FRD wtedy, gdy prowadzili ryzykowne manewry z finansami publicznymi. Niektóre zrealizowano, innych nie. Fundusz otrzymał 19 mld zł w 2014 r., gdy Skarb Państwa przejął połowę aktywów OFE po zmianie w systemie emerytalnym przeprowadzonej przez ówczesny rząd Donalda Tuska. Ale nie udało się w 2020 r. przekazać planowanych ponad 30,7 mld zł. Miały to być pieniądze związane z planem premiera Mateusza Morawieckiego przekształcenia OFE. Do FRD trafić miały pieniądze ubezpieczonych, którzy wybraliby ZUS zamiast indywidualnych kont emerytalnych (IKE). Rząd szacował, że na koniec 2020 r. w kasie FRD będzie 92 mld zł, ale ostatecznie było nieco ponad 51 mld zł.

Obecna kondycja finansowa FRD

Ten kalejdoskop z FRD spowodował, że obecnie (dane na koniec sierpnia) jego aktywa finansowe wyniosły 72,2 mld zł. W tym 16,5 mld zł to należności z tytułu pożyczki dla FS. Do końca sierpnia (ostatnie dane, które „Rzeczpospolita” dostała z ZUS) roczne przychody wyniosły ponad 89 mld zł. Najpoważniejsze kwoty (po ponad 3,1 mld zł) to składki i wynik wyceny papierów wartościowych. Niespełna 1,5 mld zł to odsetki z papierów skarbowych.

W aktywach FRD ponad 17 proc. to akcje, ponad 77 proc. – obligacje skarbowe, obligacje korporacyjne – nieco ponad 4 proc., a depozyty – niespełna 1 proc.

Prognozowane wpływy ze składek w tym roku to 4,7 mld zł, a w przyszłym niespełna 5 mld zł. Składki mają być niewielką częścią z 24 mld zł wszystkich przychodów, najpoważniejszą – wpływy z prywatyzacji, ponad 15,2 mld zł. Zaplanowano 2,4 mld zł z odsetek od papierów skarbowych.

Czy to realna rezerwa demograficzna czy ułuda?

Pieniądze zebrane w FRD wystarczą teraz na wypłatę emerytur przez... kwartał. Ekonomiści uważają, że Polska, tak jak inne kraje, powinna mieć stabilną rezerwę na wypadek perturbacji demograficznych, ale niektórzy wątpią, czy to możliwe.

Paweł Jaroszek, wiceprezes ZUS, uważa, że oszczędności zebrane w FRD są realną rezerwą: – Nie ma takiego zagrożenia, ale gdyby zaistniało, że niemożliwa byłaby dotacja budżetowa do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, to kwota zebrana w FRD wystarczyłaby do uzupełnienia funduszu emerytalnego na rok, tak by spokojnie wypłacać świadczenia – tłumaczy Jaroszek. Przypomina, że z prognoz ZUS wynika, że ze względów demograficznych trudne mogą się okazać lata 2028-2029 oraz kilka lat po 2050 r. – To czas, w którym wiek emerytalny osiągną osoby z licznych roczników, ich świadczenia będą wysokie ze względu na kapitał początkowy, czyli opłacane składki sprzed reformy z 1999 r., a liczba nowych ubezpieczonych będzie zapewne niższa od tych, którzy będą odchodzili z rynku pracy – mówi Piotr Jaroszek. Uważa, że właśnie w takich latach FRD może łagodzić wahania finansowe.

Czy FRD to realna rezerwa, czy fasada?

Prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, jedna z autorek reformy emerytalnej z 1999 r. przypomina, że tworzeniu FRD towarzyszyła koncepcja powołania urzędu krajowego aktuariusza, czyli eksperckiej instytucji, jaką mają np. USA, Kanada czy Wielka Brytania, która na bieżąco by oceniała, co się dzieje w systemie emerytalnym, jak wyglądają jego finanse i jego długookresowa stabilność. Przypomina, że ze względu na stałe trendy demograficzne w Polsce jest potrzebne całościowe spojrzenie na wszystkie elementy ubezpieczeń społecznych oraz przygotowanie prognozy demograficznej i finansowej dla systemu. Jej zdaniem warto się zastanowić nad wzmocnieniem FRD.

– Rezerwa jest nam na pewno potrzebna, ale politycy uczynili z niej formę dość fasadową, a nie realną – zauważa Maciej Bukowski z UW, prezes WiseEuropa. Zastanawia się, w jaki sposób zabezpieczyć taki fundusz przed zakusami polityków.

Kamil Sobolewski zwraca też uwagę, że struktura aktywów (większość obligacji skarbowych) w zależności od tego, czy FRD je kupuje, czy sprzedaje, zwiększa lub obniża dług publiczny. warto więc zastanowić się nad strukturą inwestycyjną FRD i wpływem na sytuację sektora finansów publicznych.