Reklama

Firmy wciąż zbyt rzadko upominają się o zaległe płatności

Problemy z zatorami płatniczymi nie mijają, ale tylko jedna na dziewięć firm stara się je rozwiązać, inne wolą czekać w milczeniu na pieniądze, aby nie tracić kontrahentów. W konsekwencji często też same nie płacą swoim dostawcom.
Firmy wciąż zbyt rzadko upominają się o zaległe płatności

Foto: Adobe Stock

Połowa przedsiębiorców przyznaje, że w trzecim kwartale bieżącego roku miała problem z przeterminowanymi płatnościami od swoich kontrahentów, a zaległości przekraczały 60 dni. Rośnie również odsetek firm borykających się z kłopotami. W drugim kwartale w handlu hurtowym i detalicznym było ich 5,6 proc., o 0,2 pkt proc. więcej niż w pierwszym, o 0,2 pkt proc. więcej jest takich firm również w budownictwie, stanowią one 5,9 proc. wszystkich z branży. Kłopoty w firmach transportowych i związanych z gospodarką magazynową zwiększyły się o 0,4 pkt. proc. Ma je 8,1 proc. przedsiębiorstw z tego sektora. Średnio w II kw. problemy zgłaszało 6,1 proc. przedsiębiorstw, kwartał wcześniej 5,8 proc.

Jeszcze gorzej jest przy porównaniu wzrostu zaległości. Najwięcej ma ich sektor handlu hurtowego i detalicznego oraz naprawy pojazdów samochodowych (5,96 mld zł, wzrost w ciągu kwartału o 330 mln zł), budowlany (4,72 mld zł, wzrost o 150 mln zł), przetwórstwo przemysłowe (4,68 mld zł, o 150 mln więcej niż na koniec I kw.). Większość z przedsiębiorstw nie tylko nie stara się jednak rozwiązać swoich problemów, ale często nie widzi także swojej winy w tym, że także nie płaci odbiorcom, jeżeli nie otrzymuje zapłaty.

– Problem opóźnionych płatności niestety często daje efekt domina. I jak widać, optymistyczne dane gospodarcze, nadchodzące z różnych stron, nie zawsze się sprawdzają w obszarze płatności przedsiębiorstw – przyznaje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Koło się więc zamyka.

Reklama
Reklama

Kosztowne milczenie

Przedsiębiorcy jako główny powód niereagowania na opóźnienia płatności podają obawę przed utratą kontrahenta. Tymczasem z badania „Skaner MSP, wśród mikro, małych i średnich firm" przeprowadzonego w sierpniu bieżącego roku przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że prawie 80 proc. firm, które już upominały się o pieniądze, nie straciło przyszłych kontraktów. Mimo tego na problemy reaguje zaledwie jedna na dziewięć firm. Pozostałe, mimo trudności, wolą czekać na przelew, a to błąd, bo jak przypomina Sławomir Grzelczak, świat należy do odważnych. Odważnych wciąż wielu jednak nie ma.

– Niewielu przedsiębiorców ma szansę się przekonać, że warto być twardym i konsekwentnym w kontaktach z wierzycielami, ponieważ większość z nich jest sparaliżowana obawami i woli biernie czekać, wydłużając jednocześnie termin płatności w imię utrzymania dobrej relacji z klientem – mówi Sławomir Grzelczak.

Tylko 10,8 proc. firm ankietowanych przez BIG przyznaje, że nie czeka z podejmowaniem działań w celu odzyskania należności nawet wtedy, gdyby miało to negatywnie wpłynąć na dalszą współpracę z odbiorcą towarów i usług. Ważniejsza jest własna kondycja. Pozostałe firmy są w stanie czekać – 48 proc. na przelewy od większości klientów, a 41 proc. na przelewy od niektórych klientów. Nie warto jednak tego robić.

– Czekanie kosztuje. Opóźnienia skutkują trudnościami dla połowy firm, a wynikające z tego problemy dotyczą wielu obszarów funkcjonowania przedsiębiorstwa. Większości firm przeterminowane faktury uniemożliwiają nie tylko regulowanie swoich zobowiązań, ale mają też wpływ na obniżanie zysków, ograniczenie inwestycji i generalnie utrudniają rozwój – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Największe zaległości z płatnościami, zwłaszcza z terminowym regulowaniem zobowiązań podatkowych i wobec ZUS, mają firmy usługowe i handlowe. Nie bez powodu. Okazuje się bowiem, że to właśnie wśród nich największy jest odsetek takich, które deklarują, że są skłonne biernie czekać na opóźnioną płatność, aby nie psuć sobie wcześniej wypracowanych relacji ze stałymi kontrahentami. Przy czym firmy handlowe taką praktykę stosują zazwyczaj wobec niektórych kontrahentów, a usługowe wobec większości.

Martwe prawo

Z badań Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że przeterminowane faktury nie tylko utrudniają regulowanie własnych zobowiązań przez firmy, ale mają również negatywny wpływ na pozyskiwanie nowych klientów i utrzymanie wiarygodności finansowej. Świadomość konsekwencji borykania się z zatorami płatniczymi więc jest, a mimo to mobilizacji do działań brak. Nie pomagają nawet wprowadzone w Polsce rozwiązania prawne, takie jak np. możliwość naliczania odsetek karnych dla płatności przychodzących od firm po upływie 30 dni od wymagalności faktury.

Reklama
Reklama

Wdrożona w 2013 r. dyrektywa unijna, która pozwala obciążać firmę dłużnika także kosztami windykacji do równowartości 40 euro, również w praktyce jest martwa.– Istnieje spore ryzyko, że inne, nowe, wymagające twardej ręki wierzyciela rozwiązania, też nie zadziałają. Z naszych wcześniejszych badań wynika, że firmy chciałyby, aby w rolę „złego policjanta" wcieliło się państwo i wprowadziło np. obowiązek stosowania programów finansowo-księgowych, które będą automatycznie naliczać karne odsetki od opóźnianych płatności – tłumaczy Sławomir Grzelczak. – Wierzyciele mogliby wówczas mówić, że gdyby to od nich zależało, to oczywiście bez problemu poczekaliby na pieniądze. Ale czy rzeczywiście można w tak wyrozumiały sposób prowadzić biznes, w warunkach, w których bez względu na sytuację gospodarczą, połowa przedsiębiorców ma problemy z terminowym uzyskiwaniem płatności? I nie chodzi tu o opóźnienia kilkudniowe, lecz przekraczające dwa miesiące – podkreśla prezes BIG InfoMonitor.

Wyrozumiałość i cierpliwość wierzyciela w kwestiach finansowych zdaniem Sławomira Grzelaka buduje u kontrahenta przekonanie, że dostawca może sobie na takie działanie pozwolić, jeśli nie ma reakcji, te problematyczne sytuacje będą się z pewnością powtarzać. – Dłużnik w pierwszej kolejności będzie płacić tym, którzy się upominają, a cierpliwych przekładać na później – dodaje.

Nie tylko trudności

Upominać się więc trzeba, zwłaszcza że jak się okazuje, samo wezwanie do zapłaty z informacją o możliwym wpisie do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor często przynosi efekt. Rozpoczęcie współpracy z Biurem Informacji Gospodarczej jest niezwykle proste. Małe i średnie firmy mogą to zrobić na dwa sposoby – samodzielnie albo z pomocą konsultanta. W pierwszym przypadku wystarczy wejść na stronę internetową BIG i zarejestrować swoją firmę. Trzeba mieć tylko poświadczenie, że reprezentuje się przedsiębiorstwo lub ma się prawo do jego reprezentowania, czyli musi się być umocowanym w KRS. Potem pozostaje wybranie oferty – może być to abonament lub usługa jednorazowa.

Zwlekać nie warto, ponieważ opóźnianie płatności nie zawsze jest wynikiem trudności w firmie, zdarza się, że możliwość obracania pieniędzmi kontrahenta traktowana jest jak bezpłatna pożyczka. Błyskawiczna reakcja może więc szybko przynieść efekt.

– Niestety niska moralność płatnicza licznych przedsiębiorstw sprawia, że opóźnianie płatności mają już w DNA. Dlatego warto dobrze sprawdzać, z kim robimy interesy, aby nie odbywało się to naszym kosztem – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Biznes
Ceny nowych aut spadają, brak minerałów w USA i hossa na rynkach wschodzących
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Biznes
Lotnisko Rzeszów-Jasionka to brama inwestycyjna Podkarpacia
Biznes
Rozwój przedsiębiorczości? Optymistyczne prognozy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Biznes
T-Mobile odsłania plan na 5 lat. 5G, internet domowy i miliardowe inwestycje
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama