Tak naprawdę papierosów mentolowych nie było w sklepach już od dłuższego czasu. W ostatnich dniach i tygodniach w mediach społecznościowych palacze nerwowo pytali o to, gdzie jeszcze można je kupić. Jeśli dostawali sygnał, że są gdzieś w sprzedaży, natychmiast tam jechali. Ale to były rzadkie przypadki. Sklepy i punkty sprzedaży coraz rzadziej zamawiały papierosy mentolowe, bojąc się, że jeśli przed 20 maja nie zdążą ich sprzedać, nie będą miały co z nimi zrobić. Kto więc nie zrobił zakupów wcześniej, w ostatnich dniach przed zakazem, raczej nic już nie zdołał upolować.
Czytaj także: Papierosy mentolowe znikają ze sklepów przed terminem
Tymczasem Polacy należą, a raczej należeli, do największych miłośników papierosów mentolowych na świecie. Sięgało po nie blisko 3 mln z 9 mln palaczy. Z podatków od wyrobów tytoniowych do budżetu trafia co roku 26 mld zł. Oznacza to, że sprzedaż papierosów mentolowych dawała mu niemal 9 mld zł rocznie. Polska była jednym z największych producentów takich papierosów. A duża część produkcji szła na eksport.
Wpływ na handel
Ale i to nie wyczerpuje listy konsekwencji wprowadzenia zakazu. – Wyroby tytoniowe stanowią ważną kategorię sprzedaży w handlu detalicznym. W niektórych sklepach odpowiadają nawet za 40 proc. obrotów. Obawiamy się, że nowe przepisy negatywnie wpłyną na przychody, zwłaszcza najmniejszych przedsiębiorców – alarmowała kilka dni temu Polska Izba Handlu.
Zakaz to efekt unijnej dyrektywy z 2014 r. Parlament Europejski uznał, że smakowe papierosy i tytoń ułatwiają podjęcie decyzji o paleniu i wejściu w nałóg. Ich eliminacja w zamyśle UE ma ograniczyć liczbę palaczy, z korzyścią dla ich zdrowia. Ale badanie przeprowadzone przez Forum Konsumentów nie daje powodów do optymizmu. 81 proc. Polaków jest zdania, iż wprowadzenie w życie dyrektywy nie spowoduje znaczącego zmniejszenia się liczby palaczy.
A niemal 90 proc. palaczy deklaruje, że nie zamierza teraz zrezygnować z nałogu. Blisko 50 proc. konsumentów produktów mentolowych deklaruje, że będzie palić zwykłe papierosy. Natomiast prawie 20 proc. zamierza szukać tych produktów na czarnym rynku.
Tego obawiają się producenci i sprzedawcy legalnych wyrobów tytoniowych. W ciągu ostatnich dziesięciu lat udział nielegalnych papierosów w polskim rynku udało się obniżyć z 19 do około 10 proc. Ale teraz trend może się odwrócić.
Za naszą wschodnią granicą produkcja i sprzedaż papierosów mentolowych jest nadal możliwa. Potężne fabryki produkują tam papierosy z myślą o ich przemycie na rynek unijny, w tym do Polski. Ale kwitnie też produkcja w prymitywnych fabryczkach, bez nadzoru, w skandalicznych warunkach. Często w takich papierosach można znaleźć opiłki metalu, drobinki szkła i substancje toksyczne. Dlatego producenci i sprzedawcy odradzają palaczom zakupy przemycanych papierosów.
Przyznają jednak, że dodatkowym czynnikiem, który może ich do tego popychać, jest 10-proc. podwyżka akcyzy na papierosy, wprowadzona z początkiem tego roku. To podbiło ceny papierosów. Poszukiwaniu tańszych papierosów z przemytu sprzyjać może także utrata części dochodów związana z pandemią.
W tej sytuacji sprzedawcy apelują do resortu finansów, KAS i innych służb, żeby starały się zapobiec zalaniu Polski papierosami z przemytu.
Mentolowa alternatywa
Miłośnicy palenia papierosów mentolowych mają jednak alternatywę. Nadal dozwolona jest bowiem sprzedaż smakowych mentolowych cygar i cygaretek, e-papierosów, a także podgrzewaczy tytoniu. Chodzi m.in. o IQOS-y. To urządzenia, w których wkłady zawierające prawdziwy tytoń są podgrzewane, a nie spalane. Do płuc palaczy dostaje się wtedy mniej szkodliwych substancji niż w przypadku tradycyjnych papierosów. Badanie Forum Konsumentów pokazało, że po alternatywne produkty chce sięgnąć 16 proc. użytkowników papierosów mentolowych i z kapsułką.