W zaprezentowanej w miniony weekend w Seattle zmodyfikowanej wersji Boeinga 737, samolotu uważanego za "konia roboczego" wszystkich linii lotniczych ma zmieścić się o 11 pasażerów więcej niż w poprzednich wersjach maszyny.
Zagęszczenie spowoduje, że odległość między rzędami w wąskokadłubowym samolocie zmniejszy się o 5 cm.: zamiast dotychczasowych 31 cali (79 cm) pasażerowie w klasach ekonomicznych już wkrótce będą musieli pogodzić z 29 calami (74 cm) odległości między rzędami.
Nabywcami modelu 737 MAX 8 mają być przede wszystkim niskokosztowi przewoźnicy, którym zależy na maksymalnym wykorzystaniu przestrzeni wewnątrz swoich maszyn. Pierwszych dostaw superekonomicznych 737 można się spodziewać najwcześniej w 2017 roku.
Oprócz zagęszczenia rzędów, główną modyfikacją jaką musi wprowadzić Boeing jest konieczność wyposażenia maszyn w dodatkowe wyjście ewakuacyjne. Wynika to z obowiązujących w USA norm bezpieczeństwa, które są uznawane za standard na całym świecie. Podobne rozwiązanie zostanie wprowadzone także w największej wersji zmodyfikowanego 737 – MAX 9.
Jak dotąd żaden z przewoźników nie złożył formalnego zamówienia na nowe 737 MAX 8. Z opublikowanych przez "Seattle Times" przecieków wynika jednak, że bliski podpisania kontraktu jest Ryanair. Irlandzkie linie lotnicze mają jednak w czym wybierać. W ubiegłym miesiącu główny konkurent Boeinga – Airbus – ogłosił wprowadzenie podobnych zmian w swoim wąskokadłubowym A320, będącym pod względem osiągów europejskim odpowiednikiem Boeinga 737.
Według Boeinga, zagęszczona wersja 737 MAX 8 nie powinna kanibalizować sprzedaży większego 737 MAX 9. Ta ostatnia maszyna ma bowiem obsługiwać przede wszystkim średnie i dłuższe trasy, podczas gdy MAX 8 jest przeznaczony przede wszystkim do obsługi krótszych połączeń.
Tomasz Deptuła z Nowego Jorku