- Najważniejszą zasadą zagospodarowania Arktyki jest na dziś efektywność wydobycia surowców połączona z ochroną unikalnej przyrody oraz rozwojem tradycyjnych kultur mniejszości żyjących na arktycznych terytoriach - zapowiedział Aleksandr Cybulskij wiceminister gospodarki Rosji, podała agencja Regnum.

Według ocen eksperckich rosyjska Arktyka to prawdziwe eldorado. Pod dnem lodowatych mórz zalega tam ponad 70 proc. rosyjskich morskich zasobów ropy i ponad 80 proc. gazu. Największe perspektywy dają złoża na Morzu Wschodnio-Syberyjskim, Czukockim i Łaptiewów. W przyszłości arktyczny szelf może się stać głównym źródłem ropy i gazu tak dla Rosji jak i dla globalnego rynku. Do tego Arktyka to także inne bogactwa:

- Wkład tego regionu w PKB Rosji to dziś ok. 5 proc. Są tu wielkie złoża niklu, miedzi, złota, diamentów. Zasoby węgla są oceniane na 780 mld ton z czego 81 mld ton to węgiel koksujący. Jest to połowa wszystkich znanych zasobów węgla w Rosji - przypomniał Cybulskij.

Od kilku lat w Arktyce przybywa inwestycji w infrastrukturę transportową, dotąd praktycznie nie istniejącą oprócz letniego ruchu statków po wielkich rzekach oraz połączeń samolotowych.

- Choć wiele już zostało zrobione, to bez skutecznego wsparcia państwowego, nie uda się osiągnąć wytyczonych celów. Chodzi tu o powstanie jednego centrum koordynującego politykę państwa wobec terytoriów arktycznych, tak aby rozwijały się równomiernie, a jakość życia ludzi rosła. Bez tego nie ma mowy o osiągnięciu zakładanych celów - ostrzegł wiceminister gospodarki.

Na razie arktyczne projekty wydobywcze Rosneft i Gazprom pozostały po wprowadzeniu sankcji, bez wsparcia technologii i know-how Zachodu. Rosja zaczęła więc rozwijać w Arktyce to co ma własnego czyli infrastrukturę wojskową. I tak na półwyspie jamalskim w 2016 r pojawi się baza dla brygady strzelców zmotoryzowanych. Organizowana jest też kwatera główna Zjednoczonego Dowództwa Strategicznego. Flota Północna wzięła na siebie obowiązki związane z bezpieczeństwem ekologicznym Arktyki.