Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego globalny gigant logistyczny przy miliardowych przychodach odprowadza do budżetu symboliczny podatek CIT?
  • Jak argument o wysokich inwestycjach jest konfrontowany z danymi finansowymi w sporze o optymalizację podatkową?
  • Dlaczego planowana podwyżka CIT może uderzyć w polskie firmy, omijając międzynarodowe koncerny?

„DHL odpowiedział na moją listę wstydu – w nowym wywiadzie dla Money.pl prezesi DHL Express John Pearson oraz Tomasz Buraś dołożyli: kiedy dużo się inwestuje, koszty rosną, podatki przyjdą w przyszłości, a InPost to nieco inna część rynku” – tak Rafał Brzoska zaczął swój wpis na LinkedIn, cytując potężnego rywala z rynku paczek. Szef InPostu w kolejnych słowach wypunktował linię obrony niemieckiego koncernu.

Miliony zysków, znikome podatki. Jak tłumaczy się DHL?

Niemiecki DHL w 2024 r. zapłacił od ok. 3 mld zł przychodów ledwie 0,11 mln zł CIT. W ub. r., przy przychodach 2,5 mld zł z rynku e-commerce, to wciąż było tylko 0,13 mln zł. Publikowana przez Brzoskę od paru lat „lista wstydu” pokazuje wielkie korporacje branży KEP (kurier, ekspres, paczka), które choć świetnie zarabiają na rosnącym rynku paczkowym nad Wisłą, nie zasilają podatkami polskiego budżetu w oczekiwanym stopniu. Tomasz Buraś, prezes DHL Express Polska, zdecydował się odpowiedzieć Brzosce i wyjaśniał, że firma dużo inwestuje, koszty rosną, co wpływa na zyski, a w konsekwencji na wysokość płaconego podatku dochodowego od osób prawnych.

– Część naszej działalności rzeczywiście znajduje się obecnie w fazie inwestycji. Inne dywizje inwestowały wcześniej, a teraz są rentowne i płacą podatki. To normalny cykl biznesowy – tłumaczy. – Ważne jest również to, że DHL płaci wszystkie należne podatki w Polsce, w pełni przestrzega polskiego prawa i zasad polskiego systemu podatkowego – kontynuuje. I dodaje, że duże inwestycje mogą tymczasowo zmniejszyć dochód podlegający opodatkowaniu.

– Ale nie należy tego mylić z unikaniem opodatkowania – zastrzega.

Reakcja prezesa InPostu była błyskawiczna – w mediach społecznościowych krok po kroku rozmontował linię obrony DHL-u. Jak napisał na LinkedIn: „Sprawdziliśmy to. Mówimy o spółce DHL eCommerce Polska, bezpośrednim konkurencie InPostu. Wszystkie liczby pochodzą z podpisanych sprawozdań finansowych. FAKT 1. Inwestycje tłumaczą niski CIT? Policzmy”. I tu Brzoska wskazuje, że InPost w samym tylko ub. r., przy inwestycjach liczonych na 494 mln zł, zapłacił 474 mln zł CIT-u. Dla porównania w DHL, przy 140,6 mln zł inwestycji, odprowadzono 0,132 mln zł CIT-u.

„Mieliśmy w 2025 r. trzy razy większy przychód niż DHL i 3,5 razy większe inwestycje, a zapłaciliśmy 3591 razy większy podatek CIT” – oburza się prezes InPostu.

Czytaj więcej

Firmy kurierskie idą śladami Googla i Facebooka

Podsumowuje przy tym cały okres lat 2019-2025, gdy inwestycje spółek InPost oraz InPost Paczkomaty przebiły 3,82 mld zł, a DHL eCommerce – 1,26 mld zł. Różnica w CIT za ten czas była gigantyczna. InPost zapłacił 1,45 mld zł, a – jak podkreśla Brzoska – w przypadku DHL eCommerce było to jedynie 61,8 mln zł. Inwestycje polskiej firmy były więc niemal trzykrotnie większe, ale odprowadzony podatek niemal aż 23-krotnie wyższy. „Inwestowanie nie wyklucza płacenia podatków” – podsumowuje Brzoska.

Szef InPostu Rafał Brzoska apeluje do Ministerstwa Finansów

Przedsiębiorca i jeden z najbogatszych Polaków odrzuca też argument niemieckiej firmy, jakoby podatki miały przyjść w przyszłości. Wylicza, że gdy nakłady DHL eCommerce były minimalne (2019-2021: 27-64 mln zł rocznie), CIT wynosił ledwie 0,7-1,1 proc. przychodu, jednak gdy urosły (2022-2023: 484 i 352 mln zł), podatek stopniał do 856 tys. zł. Jak zauważa, gdy wydatki urosły do ok. 140 mln zł rocznie, podatek już nie wrócił na wyższe poziomy. Stwierdził: Po 35 latach w Polsce podatki wciąż są „w przyszłości”.

Odrzuca on również argument Burasia, że DHL płaci wszystkie należne podatki i daniny.

„O które się pytam? Bo VAT płaci klient. ZUS i PIT to daniny od pensji pracowników. Podatkiem od zysku firmy jest CIT. I o nim jest ten spór” – argumentuje.

Prezes InPostu ponownie zaapelował do Ministerstwa Finansów o uszczelnienie systemu, zaznaczając, że „ceny transferowe są wytrychem do wyprowadzania zysków, a planowana podwyżka CIT uderzy w polskie firmy, nie w te, które go prawie nie płacą”, a także zwrócił się do klientów, by pamiętali, kogo wybierają jako dostawcę paczek.

Zgodnie z najnowszą edycją tzw. listy wstydu InPost w 2025 r. oddał budżetowi ok. 500 mln zł. W 2024 r. zapłacił podatek CIT w wysokości 375 mln zł, a w 2023 r. – ok. 250 mln zł. Dla porównania w ub. r. spółka DHL eCommerce zapłaciła 130 tys. zł, zaś francuska DPD (przy przychodach 4,8 mld zł), jedynie 13,5 mln zł. W tym drugim przypadku, choć przychody wzrosły, płacony CIT spadł o połowę.

Rafał Brzoska zwraca uwagę na optymalizację podatkową zagranicznych korporacji. Jego zdaniem zwiększenie CIT-u nie poprawi konkurencyjności polskich firm, a uderzy właśnie w rodzimy biznes, a nie zagraniczne podmioty.

„Tak nie może być” – konkluduje szef InPostu.