Rafał Brzoska: Bez niezależnych mediów bardziej podatni na fake newsy

Jeden z najbogatszych Polaków staje po stronie wydawców. – Gdy przestaniemy bronić ich niezależności, nikt później nie obroni nas przed zalewem kłamstw – alarmuje Rafał Brzoska. I grozi firmie Meta: – Nie będę szczędził środków.

Publikacja: 08.07.2024 04:30

Rafał Brzoska: Bez niezależnych mediów bardziej podatni na fake newsy

Foto: materiały prasowe

Ostatnie fake newsy na temat pana i pańskiej żony, jakie pojawiły się na Facebooku, a także problem z ich usunięciem pokazują, że niektóre platformy społecznościowe za nic mają prawo, ochronę ludzkiej godności, a walka z dezinformacją w ich wykonaniu to jedynie pusty slogan. Co zamierza pan zrobić?

Kroki prawne już podjąłem. Ja i moja żona wezwaliśmy Metę do przeprosin w związku z naruszeniem naszych dóbr osobistych, wpłaty konkretnych kwot na cele charytatywne i zaprzestanie czerpania korzyści z przestępstwa. Jak widać, jest to ich modus operandi – wszelkie komentarze rasistowskie, antysemickie czy polityczne są natychmiast blokowane, ale gdy naruszana jest czyjaś godność, czyjś wizerunek osobisty, firma zasłania się regulaminem.

Jeśli ktoś mówi, że się nie da nic zrobić, to jest to zwykłe uciekanie od odpowiedzialności. Proszę spojrzeć na polskie media, jak wydawcy cały czas są pod pręgierzem odpowiedzialności za słowo, za to, co publikują. Skoro znacznie mniejsze firmy, lokalne, potrafią radzić sobie z problemami, są w stanie filtrować informacje, szybko reagować w pewnych sytuacjach, a gigant światowy nie potrafi tego zrobić, to jest coś nie tak.

Będą pozwy?

Po podjęciu pewnych działań prawnych Meta zaczęła usuwać poszczególne informacje, ale nie konta, z których je wypuszczano. Po usunięciu jednej pojawiała się następna. To kompletnie nieskuteczne działanie. Ale, mam wrażenie, celowe. Motywacja? Te konta wykupują reklamę fake newsów, te sponsorowane materiały to zarobek platformy. Wszystko wskazuje na to, że dla zysku firma ta szarga wizerunek innych osób i brutalnie ingeruje w ich życie prywatne. Trudno o haniebniejszą motywację. Nie widzę tam chęci załatwienia tego problemu raz na zawsze.

Na razie wezwałem Metę do zaprzestania współuczestnictwa w przestępstwie i czerpania z niego korzyści. Zakładam jednak, że Meta do tego się nie odniesie lub ponownie zasłoni się rozmyciem odpowiedzialności.

Co wtedy?

Jeśli tak się stanie i nadal będziemy mieli do czynienia z manipulowaniem naszym wizerunkiem, wystąpimy na drogę prawną. Pod uwagę bierzemy jednocześnie lub osobno wszystkie trzy jurysdykcje – polską, unijną i amerykańską. Nie będę szczędził na to środków.

Dzięki tej sprawie, chcąc tego czy nie, stał się pan być może twarzą szerokiego frontu walki z platformami społecznościowymi, fake newsami i dezinformacją.

Walka z hejtem, dezinformacją, fake newsami i deepfake’ami musi nabrać dziś zupełnie innego znaczenia. Liczba krzywd, które te zjawiska powodują, sprawia, że nie można milczeć i przejść nad tym do porządku dziennego. Oczywiście nie ma wielu osób gotowych na taką walkę – organizacyjnie, procesowo i finansowo, ale uważam, że to jest dodatkowa odpowiedzialność wszystkich tych, którzy mogą sobie na taką walkę pozwolić. Wreszcie ktoś musi powiedzieć „nie”.

Rzucenie rękawicy gigantowi, jakim jest Meta, to duże wyzwanie. Realne?

Polacy po wybuchu wojny w Ukrainie pokazali całej Europie, że można błyskawicznie zamknąć niebo dla rosyjskich samolotów, choć niektórzy pukali się w głowę, twierdząc, że samoloty dalej będą latać, a tylko polskie niebo będzie omijane. A nagle okazało się, że cała Europa potrafiła się w kilka dni zjednoczyć, kolejne kraje na wyścigi zamykały swoją przestrzeń powietrzną. I w tym przypadku będzie podobnie. Zresztą wystarczy spojrzeć, co stało się w Danii. To sytuacja bezprecedensowa, bo konkurujące ze sobą partie polityczne wspólnym frontem zwróciły się przeciwko Mecie. Chodziło o szkody wywoływane przez szerzone za pośrednictwem platform tej firmy deepfaki na temat polityków czy dziennikarzy.

Od kilku dni mapujemy tego typu procesy, które mają miejsce w Europie. Mam propozycje przystąpienia do kilku tego typu szerszych koalicji, które mają za zadanie walkę z tą obojętnością platformy.

Czy taki front może powstać też w Polsce i jest pan gotów mu przewodzić?

Absolutnie. Zapraszam każdą osobę, która padła ofiarą tego typu działań Mety, by przyłączyła się do mnie. Siła jest w jedności wielu jednostek. Ten temat dojrzał już tak bardzo w debacie publicznej, że trzeba powiedzieć stop.

Ale problem z big techami wydaje się szerszy. Teraz ich ofiarą mogą być media. Nawiązuję oczywiście do protestu wydawców. To media są jednym z gwarantów demokracji, walczą z fake newsami, właśnie takimi jak te generowane na Facebooku, biją się o to, by społeczeństwo miało dostęp do sprawdzonych wiadomości. Ale Google czy Facebook, „żywią się” ich twórczością, nie dzieląc się z wydawcami. Przetrwanie niezależnych mediów jest zagrożone, a w erze dezinformacji i wojny hybrydowej to niebezpieczne. Co pan o tym sądzi?

Całym sercem i rozumem jestem z wydawcami. Silne i niezależne media to sól demokracji. Uważam, że konieczne jest równe traktowanie niezależnych wydawców oraz tych, którzy czerpią korzyści z agregowania informacji. A dziś ci ostatni mają zdecydowanie uprzywilejowaną pozycję. To nieakceptowalne. Trochę źle się dzieje, że media tak mało do tej pory wprowadzały ten temat na agendę. Nie mówię o moralizatorskim podejściu do życia, ale wskazywaniu, jak dane rozwiązania uderzają w biznes wydawniczy czy jakikolwiek inny biznes. Trzeba pokazywać, że pewnych rozwiązań nie możemy akceptować, bo na koniec dnia uderzy to w nas jako użytkowników.

Bez niezależnych mediów będziemy jako społeczeństwo jeszcze bardziej podatni na fake newsy, gdy przestaniemy bronić ich niezależności, nikt później nie obroni nas przed zalewającymi nas kłamstwami. Rachunek jest prosty: im mniej niezależnych wydawców, tym jeszcze więcej fałszywych informacji. A te prędzej czy później doprowadzą do tego, że wynik tych czy innych wyborów będzie zmanipulowany. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy ktoś na dzień przed głosowaniem wypuści takiego deepfake’a, że lider danego ugrupowania nie będzie już w stanie się obronić. To poważne zagrożenie.

Rafał Brzoska

Przedsiębiorca, menedżer i inwestor, jedna z najbogatszych osób w Polsce. Założyciel i prezes InPostu, największej firmy branży KEP (kurier, ekspres, paczka) w naszym kraju i jednej z większych w Europie. Filantrop. Założył m.in. Rafał Brzoska Foundation, której celem jest finansowe i mentorskie wspieranie młodych utalentowanych osób.

Ostatnie fake newsy na temat pana i pańskiej żony, jakie pojawiły się na Facebooku, a także problem z ich usunięciem pokazują, że niektóre platformy społecznościowe za nic mają prawo, ochronę ludzkiej godności, a walka z dezinformacją w ich wykonaniu to jedynie pusty slogan. Co zamierza pan zrobić?

Kroki prawne już podjąłem. Ja i moja żona wezwaliśmy Metę do przeprosin w związku z naruszeniem naszych dóbr osobistych, wpłaty konkretnych kwot na cele charytatywne i zaprzestanie czerpania korzyści z przestępstwa. Jak widać, jest to ich modus operandi – wszelkie komentarze rasistowskie, antysemickie czy polityczne są natychmiast blokowane, ale gdy naruszana jest czyjaś godność, czyjś wizerunek osobisty, firma zasłania się regulaminem.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
To będzie pierwszy taki strajk od 40 lat. Pracownicy Disneylandu mają dość
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Biznes
Rekord na aukcji w Nowym Jorku. Dinozaur Apex wart dziesiątki milionów dolarów
Biznes
Operator Lidla i Kauflandu dostał zezwolenie. Polską kaucję utworzy sześć spółek
Biznes
CrowdStrike przeprasza za awarię, która uszkodziła systemy Windows. „Współpracujemy z klientami”
Biznes
Awaria Microsoftu utrudnia funkcjonowanie firmom w Polsce