Związkowcy zdają sobie sprawę z tego, że pomysł jest „nieco kontrowersyjny”, ale w sytuacji, kiedy w USA w wielu miejscach, gdzie pracę wykonuje człowiek, dodanie napiwku do rachunku jest już rutyną, więc raczej nie powinno dziwić. I nie chodzi jedynie o kelnerów, czy taksówkarzy lub fryzjerów.
Jak na razie w sieci sklepów Apple w USA zasada jest taka, że jeśli któryś z zatrudnionych przyjmie napiwek, musi pożegnać się z pracą. Ale związkowcy w swojej argumentacji podkreślają, że skłonność Amerykanów do dopłacania do rachunku, jeśli zostali dobrze obsłużeni, nie jest niczym nadzwyczajnym.
Według związku nowa propozycja stworzyłaby system, który pozwala klientom nagradzać zespół bez obawy o rozwiązanie umowy. Zdaniem związkowców sprawianie, by klienci mieli poczucie winy, gdy odmawiają dodania kilku dodatkowych dolarów do zakupu, jest częścią modelu biznesowego, który pojawił się w amerykańskiej kulturze napiwków. Sklep Apple w Towson w stanie Maryland jako pierwszy w kraju założył związek zawodowy w 2022 r. Pracownicy Apple Store i ich organizacja The Coalition of Organised Retail Employees (CORE), negocjują teraz z pracodawcą i otwarcie zapewniają, że oczekują kompromisu.
Czytaj więcej
Apple uruchomił nowe konta oszczędnościowe z roczną stopą procentową 4,15 proc. Mają markę Apple i są administrowane przez iPhone'a, ale Goldman Sa...
Proponowany system płatności oferowałby klientom opcje od zakupów „bez napiwku”, 3 proc., 5 proc., bądź „kwota niestandardowa”, informuje CORE . Wszelkie fundusze zebrane dzięki dodatkowym wpłatom od klientów zostaną podzielone między personel sklepu.
W mediach społecznościowych reakcja na proponowany system napiwków była szybka, a wielu uczestników dyskusji zauważyło, że napiwki są zazwyczaj oferowane pracownikom, którzy zarabiają niskie stawki godzinowe. Zgodnie z raportem Toast, platformy obsługi punktów sprzedaży, konsumenci dawali średnio 19,6 proc. napiwków w restauracjach oferujących pełen zakres usług.
Ekspert od etykiety, Thomas Farley uważa, że to technologia jest główną siłą napędową prawdziwej „inwazji napiwków”. Coraz więcej firm wdraża cyfrowe systemy płatności, takie jak Square i Toast, gdzie konsumenci często są proszeni o dodanie napiwku przed zakończeniem transakcji. — Obawiam się, że szybko zmierzamy w kierunku kultury, w której oczekuje się od nas dawania napiwków za absolutnie wszystko – przewiduje Thomas Farley.
Czytaj więcej
MacBooki i iPady w Rosji straciły firmowy serwis gwarancyjny Apple. Nie dotyczy to jeszcze iPhone'ów. Ale to kwestia czasu.
Badanie amerykańskiej kultury dawania napiwków wykazało, że ponad połowa Amerykanów zapłaciła dodatkowo, kiedy normalnie by tego nie zrobili, ale zostali poproszeni przez system zakończenia transakcji. Zdaniem Farleya wzrost presji na napiwki stał się po części powszechny, ponieważ firmy wykorzystały perspektywę dodatkowych dopłat od klientów, aby dodatkowo zmotywować swój zespół na coraz trudniejszym rynku pracy. Zamiast tego musieliby zaoferować im wyższe płace. — Ogólnie rzecz biorąc, ci pracownicy zarabiają mniej niż płaca minimalna i polegają na napiwkach, aby zarobić na życie — mówi Thomas Farley. Są to przypadki, w których absolutnie nie byłbym skąpy, o ile pozwala na to twój budżet. Ale w sytuacji, gdy wiesz, że serwer prawdopodobnie zarabia powyżej płacy minimalnej, napiwek jest uznaniowy. Tylko dlatego, że taki komunikat pojawia na ekranie, nie oznacza, że musisz dopłacać. Chociaż z drugiej strony wiem, że kliknięcie w opcję „bez napiwku” sprawia, że czujesz się jak kutwa – uważa amerykański ekspert od etykiety.