Jay Timmons, szef Krajowego Stowarzyszenia Producentów w USA uważa, że wiceprezydent Mike Pence powinien wraz z gabinetem "poważnie rozważyć" odsunięcie Trumpa od władzy.

W specjalnym oświadczeniu Timmons napisał, że Trump "podżegał do przemocy, próbując utrzymać władzę, a każdy wybrany przywódca, który go broni, łamie przysięgę wobec Konstytucji i odrzuca demokrację na rzecz anarchii". "To jest niebezpieczne. To jest bunt i tak powinno być traktowane" – napisał.

AFP

Także inni przedstawiciele amerykańskiego biznesu są oburzeni postawa ustępującego prezydenta. Jamie Dimon, szef JP Morgan Chase, największego amerykańskiego banku powiedział, że „liderzy pochodzący z wyboru mają obowiązek wezwać do zaprzestania przemocy, zaakceptować reguły i wesprzeć pokojowe przekazanie władzy". A Larry Fink, szef giganta finansowego BlackRock podkreślał, ze pokojowe przekazanie władzy jest fundamentem amerykańskiego systemu i amerykańskiej demokracji.

Nawet entuzjastyczny zwolennik Trumpa, Steve Schwarzman, szef Grupy Blackstone napisał w oświadczeniu cytowanym przez Reutera, że "powstanie przeciw władzy po dzisiejszych wypowiedziach prezydenta, jest przerażające i stanowi obrazę dla demokratycznych wartości, które są nam drogie jako Amerykanom. Jestem zszokowany i przerażony próbą podważenia naszej konstytucji przez ten tłum".

AFP

Mark Zuckerberg, dyrektor generalny Facebooka, stwierdził, że przywódcy polityczni powinni dawać przykład. Zarówno Facebook jak i Twitter zablokowały czasowo strony należące do Donalda Trumpa. Facebook poinformował też, że usunął nagranie wideo prezydenta, w którym wyraża poparcie dla ludzi powodujących przemoc.

Także Mary Barra, prezes General Motors, potępiła zajścia na Kapitolu. "Koniecznie musimy zjednoczyć się jako kraj i wzmocnić wartości i ideały, które nas jednoczą" - napisała na Twitterze.

Tim Cook, dyrektor generalny Apple oświadczył, że "osoby odpowiedzialne za to powstanie przeciw władzy powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności".

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

AFP

25. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych przewiduje możliwość pozbawienia prezydenta Stanów Zjednoczonych władzy, jeśli większość członków jego gabinetu pod kierunkiem wiceprezydenta dojdzie do wniosku, że prezydent jest niezdolny do sprawowania urzędu - przypomina Reuters. Donaldowi Trumpowi do końca kadencji zostały niecałe dwa tygodnie. 20 stycznia zostanie zaprzysiężony Joe Biden jako 46 prezydenta USA.

„Tym, którzy siali spustoszenie w Kapitolu mówię: nie wygraliście” - powiedział wiceprezydent Mice Pence, gdy wznowiono sesję. „Wracajmy do pracy” – dodał. Po wznowieniu obrad amerykański Kongres zatwierdził wynik wyborów w USA.