Jak podano, kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego.
- Rozbieżności w stanowiskach negocjacyjnych obu stron uniemożliwiają osiągnięcie kompromisu, w związku z czym dalsze prowadzenie rozmów jest bezprzedmiotowe - głosi oświadczenie ministerstwa rozwoju.
- Wysokość kontraktu to ok 13,5 mld zł. Co najmniej tyle samo powinna wynieść wartość zobowiązań offsetowych spełniających cele określone w ustawie offsetowej - podkreślono w komunikacie.
- W trakcie trwających od roku negocjacji, strona polska wykazała pełną otwartość i gotowość do wypracowania rozwiązań możliwych do zaakceptowania przez obie strony. Dla polskiego rządu absolutnym priorytetem jest zagwarantowanie bezpieczeństwa państwa i zapewnienie warunków do rozwoju polskiego przemysłu obronnego - głosi oświadczenie.
Jak przypomniano, negocjacje umowy offsetowej rozpoczęły się 30 września 2015 r. po rozstrzygnięciu przez Ministerstwo Obrony Narodowej przetargu na dostawę śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii.
Zerwana umowa offsetowa
Polska miała kupić 50 maszyn za 13,5 mld zł. To francuski Airbus i jego Caracale wygrały w zeszłym roku przetarg, ale po dojściu do władzy przez PiS, nowy minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zaczął podważać ustalenia przetargowe. Aby kontrakt doszedł do skutku, MR musiało z Francuzami podpisać umowy offsetowe. Do porozumienia jednak nie doszło.
Poza Airbusem i PZL Świdnik o kontrakt starali się jeszcze Amerykanie z Sikorsky Aircraft z maszyną Black Hawk. Ich maszyny już powstają w Mielcu. Airbus był jedyną firmą, która nie ma w Polsce zakładów produkcyjnych. Po wygraniu przetargu stwierdzili jednak, że chcą kupić fabrykę PZL Łódź, by tam mogły powstawać Caracale na potrzeby polskiej armii.