Gość tłumaczył, że w firmie turkusowej liderem jest osoba, która jest najbardziej kompetentna w danej sytuacji.
- Ludzie podejmują odpowiedzialność za to, co robią - mówił Branas.
Przyznał, że firma turkusowa to technokracja.
- Osoba najbardziej wykształcona w kontekście togo, co robi, ma władzę. Prezes nie wtrąca się w sprawy finansowe, jak produkować czy coś robić. Jeżeli jest jakieś spotkanie to ma głos tylko doradczy – tłumaczył.
Zaznaczył, że w takiej firmie prezes właściwie nie jest potrzebny, tylko ze względów reprezentacyjnych, żeby był.
Branas wyjaśnił, że największym ograniczeniem prawie każdej firmy, poza turkusowymi, jest uwaga menadżerów i tego ile czasu oni mogą poświęcić.
- W firmach turkusowych każdy może być menadżerem – mówił.
- Nie ma tradycyjnej rekrutacji, tylko osoba przychodzi do zespołu i sprawdza, czy jej ten zespół pasuje i czy ona pasuje do zespołu – dodał.
Branas zaznaczył, że w firmie turkusowej obowiązuje głos tego, kto ma największą wiedzą, on decyduje.
- Jeżeli jestem specjalistą od strategii to mam największy głos w sprawie strategii – mówił.
- W większości firm zanim zostanie podjęta decyzja, każdy, nawet prezes, musi zapytać co najmniej 2 osoby o zdanie. Nie musi ich słuchać – dodał gość.
Przyznał, że firma turkusowa najlepiej sprawdza się, gdy jest od początku taką tworzona.
- Wszelkiego rodzaju startupy to idealne miejsce, gdzie się sprawdza – ocenił.
Przyznał, że turkusowa firma nie zawsze będzie miała lepsze wyniki, ale satysfakcja pracowników będzie większa.
- W długim terminie to zwykle przekłada się na wyniki, ale w krótkim taka firma może zarobić mniej – wyjaśnił.
Zaznaczył, że jest kilka mechanizmów bez których firma turkusowa nie działa.
- Przede wszystkim jest to natychmiastowa informacja zwrotna jeżeli dzieje się coś złego. Każdej osobie w firmie, każdy ma prawo zwrócić uwagę jeżeli widzi, że coś źle się dzieje - zaznaczył Branas.