Gość wyjaśnił, że grupa Trias zajmuje się m.in. obsługą różnego rodzaju imprez jak koncerty, eventy czy festiwale.
Klonowski przyznał, że przez 10 lat w tym biznesie dokonał się ogromny postęp technologiczny.
- Technologie staniały, więc jest ich o wiele więcej. Kiedyś mały telebim był wielkim wydarzeniem. Poprawiła się też jakość technologii – mówił.
- Gdy zaczynaliśmy, telebim był potrzebny, żeby było lepiej widać. Teraz dzięki nim tworzy się prezentacje multimedialne, które stały się częścią widowisk – dodał.
Przypomniał, że jak kupili pierwszy ekran w tej części Europy to przez 2 lata byli prawie monopolistą. - Dzisiaj posiadamy cały magazyn sprzętu najnowszej technologii - zaznaczył Klonowski.
Przyznał, że kilkanaście lat temu to był ryzykowny zakup, bardzo drogi, inwestycjochłonny z dużymi problemami wprowadzenia na rynek.
- Klienci tego nie rozumieli, nie wiedzieli nawet jak to działa – mówił.
Zaznaczył, że dzisiaj wprowadzenie technologii to maks. 2 miesiące. - Rynki amerykańskie, dużych gwiazd są o wiele większe, ale technologicznie jesteśmy w stanie temu podołać - ocenił Klonowski.
Wyjaśnił, że w branży koncertowej firma specjalizuje się w telebimach i oświetleniu, czyli technologiach wizyjnych. - Nie zajmujemy się nagłośnieniem – mówił.
Był czas, że posiłkowaliśmy się importem, bo pewnego sprzętu nam brakowało.
Podkreślił, że żeby dobrze obsłużyć wydarzenie potrzebne są 2 elementy: sprzęt i ekipa.
- Ktoś potrafi jeździć samochodem, ale za sterami formuły 1 nie usiądzie. My mówimy o technologiach, które są tak zaawansowane jak bolidy. Trzeba wiedzieć jak je połączyć,zsynchronizować i obsłużyć – tłumaczył gość.
- Kiedyś przewagę konkurencyjną miał ten, kto miał sprzęt. Dzisiaj sprzęt bez ekipy nie funkcjonuje. Ci ludzie muszą być pasjonatami. Mamy specjalistów, którzy są podziwiani na świecie – dodał.
Klonowski dał przykład, że Woodstock zajmuje 2 tygodnie montażu, a przy Open'er Festival ekipy pracują 7-10 dni po wielomiesięcznych przygotowaniach. - Montowane są tony delikatnego elektronicznego sprzętu – tłumaczył.
Gość wspominał dwuletni okres monopolu. - Wszystkie imprezy w Polsce w 2000 r., gdzie był ledowy ekran, obsłużyliśmy my. To były lokalne imprezy, od dożynek, przez większe festiwale czy pielgrzymki – mówił.
- Dzisiaj powstały mniejsze firmy, które są lokalnymi dostawcami – dodał.