Firma z Zielonki, która stoi na czele konsorcjum specjalistycznych spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej zbuduje z partnerami system Kaktus – tajną broń do walki radioelektronicznej. To nowoczesne rozwinięcie używanego już w armii zestawu „Przebiśnieg” rodzimej produkcji. Nowy, elektroniczny oręż pozwoli na jeszcze skuteczniejsze wykrywanie urządzeń i ośrodków łączności nieprzyjaciela.

– Potrafimy już teraz namierzać źródła elektromagnetycznej emisji i podsłuchiwać wrogie kanały komunikacji. Kaktus pozwoli skutecznie zablokować nieprzyjacielską łączność na terenie, który wskażą dowódcy – mówi Zdzisław Zieliński rzecznik WZE.

Kosmiczny zwiad

Wojskową firmę z Zielonki ukrytą wśród sosen w kompleksie niskich budynków na obrzeżach stolicy dotąd otaczała dyskrecja. W grudniu 2017 r. szefowie Polskiej Grupy Zbrojeniowej obwieścili, że to specjaliści z WZE we współpracy z amerykańską firmą Digital Globe będą budować dla polskiej armii kosmiczny system obrazowego (fotograficznego) rozpoznania. Możliwości komercyjnego partnera zza Atlantyku zaprezentowano podczas konferencji prasowej w Warszawie: ilustrowała je galeria szczegółowych fotografii z ubiegłorocznych rosyjskich manewrów Zapad. - Wysoka rozdzielczość satelitarnych kamer umieszczonych na orbicie przez Digital Globe pozwala wojskowym analitykom wprost z Kosmosu zajrzeć do środka samolotowego kokpitu – chwalili się Amerykanie. - PGZ chce szybko zbudować zdolności obrazowego rozpoznania, których armii brakuje. W Wojskowych Zakładach Elektronicznych powstanie centrum obróbki fotograficznych danych z możliwością stawiania zadań i programowania obserwacji wybranych celów – tłumaczył Maciej Lew-Mirski, wiceprezes PGZ.

Przemysław Kowalczuk, szef WZE zapewniał, że jego firma jest w stanie w ciągu kilku miesięcy zintegrować analityczny, zwiadowczy środek wypełniający obecną lukę w dziedzinie satelitarnego rozpoznania. Budowanie takich pomostowych zdolności obserwacji zagrożeń jest niezbędne, dopóki Polska nie będzie dysponować własnym satelitą obserwacyjnym - mówił szef WZE.

TALIN, Lanca i morska tarcza

Przy okazji porozumienie z Digital Globe można się było dowiedzieć, czym zajmują się wojskowi elektronicy z Zielonki. Z laboratoriów WZE pochodzi m.in. już spolonizowana, kolejna generacja systemów lądowej inercjalnej nawigacji TALIN. To pokładowe wyrafinowane technologicznie urządzenia, które wskazują lokalizację pojazdu na polu walki załogom kilkuset transporterów Rosomak, polowych stacji radiolokacyjnych, a nawet okrętów.

- Elementy systemu nawigacji w unowocześnionej, polskiej wersji zaczął zamawiać w WZE w celach eksportowych licencjodawca TALINA koncern Honeywell Regelsysteme – mówi Zieliński.
Konstruktorzy WZE finalizują też prace nad plecakowymi zestawami do unieszkodliwiania dronów. To podwieszane pod karabinek urządzenia, które zakłócają i odcinają komunikację bezzałogowych statków powietrznych z operatorem.
Fachowcy z Zielonki w ramach umowy offsetowej z norweskim producentem mają też wyłączność na serwisowanie i utrzymywanie w sprawności polskiej morskiej tarczy: kompletnego rakietowego systemu zwalczania okrętów z wykorzystaniem dalekosiężnych kierowanych pocisków NSM skandynawskiego Kongsberga, odpalanych z mobilnych wyrzutni Morskiej Jednostki Rakietowej.

 

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Ach te magazyny"

Silniki boomu pracują pełną parą - rynek będzie rósł z uwagi na dalszy rozwój logistyki i e-commerce

OGLĄDAJ RELACJĘ