Niemieccy prokuratorzy oświadczyli, że Stadler został aresztowany w związku z obawą o mataczenie i ukrywanie dowodów.

Decyzja ta stawia pod znakiem zapytania przyszłość Stadlera na czele koncernu Audi, jednej z najważniejszych marek w portfelu koncernu Volkswagen. W ubiegłym tygodniu przeszukano jego dom, ale do tej pory wsparcie rodzin Porsche i Piech, które kontrolują koncern zapewniało mu kontynuację roli, jaką pełni od 2007 roku. Dzisiaj zbiera się rada nadzorcza Volkswagena, która debatować nad przyszłością Stadlera.

"Nie sądzę, żeby VW mógł pozwolić sobie na zatrzymanie Stadlera na tym stanowisku", powiedział w rozmowie telefonicznej z Bloombergiem Juergen Pieper, analityk w Metzler Bank.

Audi, podobnie jak Volkswagen jest zamieszane w skandal związany z fałszowaniem wyników emisji spalin w produkowanych przez obydwie firmy samochodach. W ubiegłym miesiącu Audi przyznało, że kolejne 60 tys. egzemplarzy modeli A6 i A7 z silnikami wysokoprężnymi ma problemy z wiarygodnością danych dotyczących emisji spalin.

Skandal związany z fałszowaniem danych w samochodach z koncernu VW Ujrzał światło dzienne we wrześniu 2015 r. Volkswagen przyznał, że prawie 600 tys. samochodów sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych zostało wyposażonych w urządzenia zainstalowane w celu obejścia testów emisji spalin. Potrafią one stwierdzić, że auto znajduje się na stanowisku testowym i ograniczyć emisję szkodliwych substancji.

W normalnych warunkach, na drodze poziom emisji jest w takich autach znacznie wyższy - nawet 40-krotnie większy niż w warunkach laboratoryjnych.

Podejrzewa się, że łącznie na całym świecie takie urządzenia mogły znaleźć się aż w 11 milionach samochodów z silnikami wysokoprężnymi.