Finiszuje budowa mostu w Mszanie – gigantycznego bubla na przygranicznym odcinku autostrady A1. W ubiegłym tygodniu przeprowadzono na nim pierwsze próby obciążeniowe – na most wjechało 60 ciężarówek, każda o wadze ponad 40 ton. Kolejne testy zostaną wykonane pod koniec prac, już po ułożeniu nawierzchni asfaltowej i pełnym wyposażeniu obiektu w bariery ochronne, oświetlenie itp.
- Przewidujemy dopuszczenie mostu do ruchu przed wakacjami – zapowiada rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Jan Krynicki.
Potężne opóźnienie
Pierwszy termin, gdy budowa 18-kilometrowego odcinka autostrady ze Świerklan do Gorzyczek wraz z mostem miała być gotowa, wyznaczony był na początek... 2010 roku. To oznacza, że cała inwestycja będzie miała gigantyczne opóźnienie: 4,5 roku.
Budowę realizuje teraz firma Intercor z Zawiercia, która przejęła most w ubiegłym roku po austriackiej firmie Alpine Bau. Most miał być architektonicznym cackiem: najdłuższy wiszący most w Polsce z czterema przęsłami i aż trzema pylonami, na których rozwieszone są liny podtrzymujące, tzw. wanty. W Polsce drugiego takiego obiektu próżno szukać. Podobnych w Europie jest tylko kilka.
Przeszło 400 metrów długości czyni go dłuższym od przerzuconego przez Wisłę mostu w ciągu A1 pod Grudziądzem. Jest także od niego szerszy - ma ponad 42 metry.
Alpine Bau, która od listopada 2007 roku budowała odcinek od Świerklan do Gorzyczek, od początku miała problemy. Cały kontrakt wstrzymano w 2009 roku z powodu przewlekania się prac, ale nowy przetarg, rozpisany w 2010 roku, znowu wygrali Austriacy.
Grząska inwestycja
Z mostem nie mogli jednak sobie poradzić. Twierdzili, że projekt jest zły, podczas budowy piętrzyły się problemy.
Najpierw okazało się, że okolica jest grząska i trzeba wzmacniać grunt wbijanymi palami. Kosztowało to blisko 40 mln zł. Po wykonaniu jezdni wyszło na jaw, że podczas napinania wantów beton zaczyna się kruszyć.
W 2011 r. nadzór budowlany wstrzymał roboty w obawie przed katastrofą budowlaną. Alpine Bau miała realizować program naprawczy, ale po przepychankach z GDDKiA w maju 2013 r. zeszła z budowy. Niedługo później GDDKiA wypowiedziała umowę z Austriakami. Ci ostatni splajtowali.
Intercor finiszuje teraz z robotami, konstrukcję obiektu trzeba było dodatkowo wzmacniać. Po oddaniu mostu i 7,5-kilometrowego odcinka do ruchu autostradą będzie można przejechać od granicy do Pyrzowic.
Potem nastąpi długa przerwa: na odcinki do Częstochowy (w sumie 57 kilometrów) dopiero ruszyły przetargi, a ich budowa potrwa do 33 miesięcy.
O fragmencie trasy od Częstochowy do Piotrkowa Trybunalskiego niewiele wiadomo.
Pomiędzy Piotrkowem a Tuszynem jest kawałek autostrady zrobiony jeszcze przed laty, ale następny gotowy odcinek zaczyna się w Strykowie i biegnie do Kowala.
40-kilometrowy odcinek Tuszyn–Stryków podzielony został na trzy odcinki. Trwa przetarg, rozstrzygnięcie zapadnie w sierpniu.
Finisz pod Kowalem
Pomiędzy Kowalem a węzłem Włocławek-Zachód trwają jeszcze roboty. To ostatni, brakujący fragment autostrady w województwie kujawsko-pomorskim. Prace na przeszło 19 kilometrach przedłużyły się o trzy miesiące - odcinek miał być gotowy wiosną. „Zawiniła" jednak sytuacja na wiadukcie nad rzeką Lubieńką pod Włocławkiem. Konsorcjum stworzone przez spółkę Salini Polska obarcza winą poprzednich wykonawców, wyrzuconych w ubiegłym roku z placu budowy.
Teraz oficjalny termin oddania trasy przypada na koniec pierwszej połowy roku. Jednak nieoficjalnie w GDDKiA mówi się, że trasa może zostać otwarta jeszcze w maju, a nawet w pierwszej dekadzie tego miesiąca.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora