Commerzbank ogłosił plan, który ma mu przywrócić trwałą rentowność. Jego konsekwencją jest jednak konieczność zwolnienia 9,6 tys. pracowników.

Odpisy i redukcje

Już od kilku dni niemieckie media donosiły, że bank czeka poważna restrukturyzacja i nie obejdzie się bez dużych zwolnień.

W czwartek bank ogłosił, że przygotował plan restrukturyzacji, który zakłada trwały wzrost rentowności do 2020 r. Pracę straci blisko 1/5 spośród ponad 51 tys. zatrudnionych, choć jednocześnie bank zapowiedział, że chce stworzyć 2,3 tys. miejsc pracy w tych obszarach działalności, które się najszybciej rozwijają.

Bank chce się skoncentrować na podstawowym biznesie przy jednoczesnym ograniczeniu skali działalności w bankowości inwestycyjnej, co powinno się przełożyć na mniejszą zmienność wyników finansowych.

Planuje też połączenie niektórych segmentów działalności. Plan zakłada odpisy na kwotę 700 milionów euro w trzecim kwartale 2016.

Bank zakłada, że do 2020 r. te działania te przyniosą zwrot z kapitału na poziomie co najmniej 6 proc., a jeśli otoczenie stóp procentowych się poprawi – do poziomu około 8 proc. – Zapowiedziana skala zwolnień w Commerzbanku jest duża. Wprawdzie wcześniej były już przeprowadzane restrukturyzacje zatrudnienia, ale w mniejszym wymiarze – ocenia Kamil Stolarski, analityk Haitong Banku.

Commerzbank po kryzysie finansowym w 2009 roku musiał poprosić o rządową pomoc i został częściowo znacjonalizowany. W kolejnych latach spłacał rządową pomoc, a udział państwa spadł do 15 proc.

Po latach przerwy bank zaczął się dzielić zyskiem z akcjonariuszami, ale ogłoszony właśnie plan zakłada wstrzymanie wypłaty dywidendy. – Zawieszenie wypłaty dywidendy przez Commerzbank nie jest dobrym sygnałem, ale patrząc na współczynniki wypłacalności, Commerzbank jest w dużo lepszej sytuacji niż np. UniCredit – mówi Tomasz Bursa, wiceprezes OPTI TFI.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Do słabej sytuacji wyników banku dołożyły się rekordowo niskie stopy procentowe, a niedawno EBC wprowadził ujemną stopę depozytową.

mBank bezpieczny?

Zwolnienia nie powinny dotknąć mBanku, kontrolowanego przez Commerzbank.

– Zwolnienia w mBanku nie są przewidywane – mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku. Już przy okazji prezentowania strategii dla polskiego banku, pod koniec lipca prezes Cezary Stypułkowski mówił, że w przypadku kierowanej przez niego instytucji nie ma potrzeby restrukturyzacji, bo koszty osobowe utrzymują się na przyzwoitym poziomie. Wynika to z samego modelu biznesowego banku, który od początku swojej działalności stawia na internetowe kanały dostępu i nie budował dużej sieci placówek. Nie oznacza to jednak, że kiepska kondycja inwestora nie ma żadnego wpływu.

Słaba sytuacja Commerzbanku jest problematyczna dla polskiego mBanku, choćby dlatego, że musi on spłacać zadłużenie wobec spółki matki, które zaciągnął na finansowanie swojego portfela kredytów walutowych. W obecnych warunkach spłaca je szybciej, niż zapadają te kredyty i w efekcie musi ściągać z rynku większą kwotę depozytów, niż musiałby, gdyby sytuacja głównego akcjonariusza była stabilna – tłumaczy Kamil Stolarski.

mBank ma do spłaty Commerzbankowi 2,3 mld franków, z czego do końca roku ma spłacić 800 mln franków. Dodatkowo ma 650 mln CHF długu podporządkowanego. Analitycy nie spodziewają się, żeby plan oszczędności skłonił niemiecki Commerzbank do sprzedaży polskich aktywów.