fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Z życia samorządów

Popędzić teatrowi Królika

W budynku przy ul. Moliera 8 mieszkają pracownicy teatru. Jest tu też Pędzący Królik, który sławę zdobył po wybuchu afery hazardowej
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Miasto chce odzyskać od Teatru Wielkiego budynek, w którym znajduje się m.in. słynna dzięki hazardowej komisji śledczej kawiarnia Pędzący Królik. Sprawa toczy się w sądzie
Budynek przy ul. Moliera 8 przeszedł na własność miasta w latach 90. ub. wieku, na podstawie ustawy uwłaszczeniowej. Ale zmiana nastąpiła jednak tylko w dokumentach, faktycznie do dziś zarządza nim teatr.
– Zauważyliśmy to, gdy na mój dyżur przyszła grupa mieszkańców tego domu – mówi radny Śródmieścia Grzegorz Walkiewicz (SLD). – Narzekali, że budynek jest w fatalnym stanie i pokazali dokumenty, z których jasno wynikało, że właścicielem posesji jest miasto.
Czemu dzielnica nie walczyła o faktyczne przejęcie wcześniej? – To nie jest tak, że nie wiedzieliśmy o sprawie. Po prostu przed naszą kadencją niewiele się działo – tłumaczy burmistrz Śródmieścia Marcin Rzońca. – Dopiero my, po przejrzeniu ksiąg nadaliśmy sprawie dynamizmu. Na początek nasz Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami wezwał teatr do zwrotu budynku.
Dyrekcja teatru nie zgodziła się z żądaniem. – W tej chwili w urzędzie miasta toczy się postępowanie. Na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami złożyliśmy wniosek o uwłaszczenie nas w budynku – tłumaczy dyrektor administracyjny Teatru Wielkiego Krzysztof Płatek.
[srodtytul]Sąd czeka na ratusz[/srodtytul]
Dyrektor teatru powołuje się na przepis mówiący, że państwowe instytucje kultury nabywają użytkowanie wieczyste budynków, którymi zarządzały w dniu 5 grudnia 1990 r., jeżeli nadal zarządzają tymi obiektami.
– Blok przy ul. Moliera 8 został wybudowany przez Teatr Wielki dla ludzi teatru – tłumaczy Płatek. – Cały czas znajduje się tam kilkanaście mieszkań, z których mogą korzystać młodzi aktorzy przyjeżdżający do Warszawy i nie stać ich na wynajem na komercyjnym rynku.
Dzielnica uważa inaczej. – Jesteśmy oficjalnym właścicielem, figurujemy w księgach wieczystych, a ktoś inny zarządza budynkiem i pobiera opłaty – tłumaczy burmistrz Rzońca. – Jeśli nie zareagujemy, będzie można nas podać do prokuratury za niegospodarność.
[srodtytul]Wojna o miliony[/srodtytul]
Wiadomo, że budynek położony w centrum miasta, obok Teatru Wielkiego, to przede wszystkim olbrzymie wpływy z wynajmu lokali komercyjnych. – Z tego, co wiem, sięgają one 2 – 3 mln zł rocznie – mówi radny Walkiewicz.
Śródmieście poprosiło więc urząd miasta, by podał teatr do sądu. Jednak już na pierwszej rozprawie, która odbyła się w środę, sąd zawiesił postępowanie. – W dokumentach sprawy brakowało informacji o wniosku, jaki Teatr Wielki złożył do miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami – tłumaczy rzeczniczka Śródmieścia Urszula Majewska. – Gdy taki wniosek wpłynie, sprawa zostanie odwieszona.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA