Komentarze

Szyfranci amatorzy w ławach sejmowych

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Kilkanaście miesięcy temu odzywa się do mnie człowiek z obozu władzy. Odbieram telefon i pytam, co słychać. W odpowiedzi słyszę pytanie: – Jakiego używasz komunikatora? OK. To zadzwoń do mnie zaraz na WhatsAppie.

Gdy oddzwoniłem, opowiedział mi smaczną anegdotkę dotyczącą aktualnych wydarzeń politycznych. Zapytałem, dlaczego nie chciał rozmawiać za pomocą zwykłego połączenia głosowego. – Zwariowałeś? Przecież oni wszystkiego słuchają.

Przez pewien czas myślałem, że to obsesja jednego człowieka, ale z czasem dowiedziałem się, że wiele ważnych postaci naszego życia publicznego wykazuje słabość do komunikatorów. Jeden z nich to ulubiony sposób porozumiewania się rozmaitych frakcji w rządzie, a za pomocą specjalnie utworzonych grup kontaktują się różne środowiska VIP-ów, łącznie z premierem. Niektórzy wręcz żartowali, że hierarchię w rządzie wyznacza to, w której z grup na WhatsAppie ktoś się znajduje.

Pół biedy, że politycy używają komunikatorów jako narzędzia do wymiany informacji, które nie są tajne – ot, takie organizacyjne sprawy: przyjdź do mnie na spotkanie itp. Gorzej, jeśli słabość do komunikatorów wynika z podejrzliwości. Jeśli politycy wybierają mocno szyfrowanego rzekomo WhatsAppa, bojąc się inwigilacji, mamy do czynienia z dwiema patologiami. Albo boją się tego, że są śledzeni przez służby, które znajdują się dziś w rękach czterech różnych frakcji – jedna jest związana ze Zbigniewem Ziobrą, druga z Mariuszem Kamińskim, trzecia z szefem MSW Joachimem Brudzińskim. Możliwości techniczne mają też służby wojskowe, które podlegają szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi. Świadczyłoby to o tym, jak głębokie podziały istnieją w obozie władzy.

Albo też politycy wierzą, że używanie szyfrowanych komunikatorów jest po prostu bezpieczne. To zaś źle świadczyłoby o kontrwywiadzie, który powinien uświadomić prezydentowi czy premierowi, że nie są one w 100 proc. pewne. Ale jeśli prezydent USA Donald Trump kontaktuje się ze światem za pomocą Twittera, to jak można mieć pretensje do naszych polityków, że również stawiają na elektroniczne aplikacje?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL