fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Samorządy mają problem z trzylatkami w przedszkolach

123RF
Od września gminy muszą zapewnić miejsce wszystkim chętnym przedszkolakom. Dzieci mogą jednak nie dostać się do najbliższych placówek.

Wszystkie chętne trzylatki od września 2017 r. muszą zostać przyjęte do przedszkola. Gminy jednak mają z tym problem, ponieważ w przedszkolach muszą jeszcze pomieścić dzieci sześcioletnie, które w związku z podniesieniem wieku obowiązku szkolnego nie pójdą do pierwszej klasy. A muszą się jeszcze przecież zmierzyć z dostosowaniem sieci szkół do reformy likwidującej gimnazja. W zapewnieniu miejsc trzylatkom pomocne mogą być prywatne placówki.

Trudny nabór

W części gmin rekrutacja właśnie się zakończyła, w innych jeszcze trwa.

– Nie jesteśmy jeszcze w stanie przewidzieć rzeczywistej liczby chętnych dzieci, które będą chciały skorzystać z wychowania przedszkolnego. Nie wiadomo więc, ile miejsc może zabraknąć lub ile będzie w nadmiarze – zauważa Marta Stachowiak, doradca prezydenta Bydgoszczy.

– Tegoroczny nabór do przedszkoli rzeczywiście jest trudny. Rok temu w Opolu ponad 40 proc. dzieci sześcioletnich rozpoczęło realizację obowiązku szkolnego, natomiast w tym roku niemal wszystkie sześciolatki pozostają w przedszkolach – mówi Maria Grycan z opolskiego magistratu.

Niektórzy zrezygnują

W efekcie w wielu gminach trzylatki nierzadko pójdą do oddalonych od domów przedszkoli, bo tylko tam będzie dla nich miejsce. Zgodnie z prawem oświatowym w wyniku odmowy przyjęcia dziecka do wybranego przez rodziców przedszkola gmina jest zobowiązana wskazać inną placówkę. W miarę możliwości powinna być położona najbliżej przedszkola, do którego chcieli posyłać dziecko rodzice.

– Muszą liczyć się z koniecznością posłania dziecka do przedszkola położonego dalej od domu – przyznaje Marta Stachowiak.

– Niektórzy mogą zrezygnować z posyłania dziecka do przedszkola, bo nie mają możliwości dowożenia dziecka do odległej placówki – obawia się Marek Michalak, rzecznik praw dziecka, w wystąpieniu do minister edukacji narodowej. I dodaje, że brakuje przepisów zabezpieczających najmłodsze dzieci przed wyznaczaniem im zbyt daleko położonych przedszkoli.

Rzecznik wskazuje także, że często dochodzi do likwidacji sal w budynkach przedszkoli, wykorzystywanych aktualnie do organizacji zajęć dodatkowych, gimnastycznych, wydarzeń kulturalnych (teatrzyki i koncerty) oraz uroczystości okolicznościowych z udziałem przedszkolaków i ich rodziców. Dyrektorzy argumentują tę zmianę właśnie koniecznością zagwarantowania miejsc trzylatkom w roku szkolnym 2017/2018.

– W Opolu tylko w trzech placówkach były zaprojektowane tego rodzaju sale, z czego dwie rzeczywiście zostały przeznaczone na oddziały przedszkolne – przyznaje Maria Grycan.

Podobnie było w Kołobrzegu.

– Problemy te nie naruszają wprost obowiązujących przepisów. Takie sytuacje uderzają jednak w realizację prawa dziecka do wczesnej edukacji – jej dostępności i jakości – zauważa Marek Michalak.

Pomoc prywatnych placówek

Aby znaleźć miejsce dla wszystkich chętnych trzylatków, samorządy nierzadko muszą sięgnąć po pomoc prywatnych placówek.

– W tym roku zabrakło ok. 400 miejsc w naszych przedszkolach. Rozpisujemy konkurs dla placówek prowadzonych przez inne podmioty niż gmina. Dzięki temu dla każdego trzylatka znajdziemy miejsce – zapowiada Patryk Pulikowski z olsztyńskiego magistratu.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wojcik@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA