fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Mateusz Morawiecki: Polska jest w Davos doceniana

Fotorzepa/Robert Gardziński
Jesteśmy coraz bardziej pozytywnie postrzegani i doceniani - mówi Mateusz Morawiecki wicepremier, minister rozwoju i finansów.

Rz: Po raz drugi reprezentuje pan polski rząd na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Czy w porównaniu z ubiegłorocznym forum coś się zmieniło, czy inne są dziś nastroje elit biznesu i polityki?

Mateusz Morawiecki: Wiele się zmieniło. Jeszcze przed rokiem bardzo wyraźnie mówiło się w Davos, że podatki powinny być niższe, a dzisiaj mówimy raczej o sprawiedliwych podatkach; o tym, by firmy międzynarodowe płaciły swój „fair share", czyli sprawiedliwy udział, co mnie bardzo cieszy. W tym roku mamy też wyraźną zmianę tematyki. O ile wcześniej Davos było spotkaniem mocno biznesowo-politycznym, poświęconym przede wszystkim rozwojowi gospodarczemu, innowacjom, rewolucji 4.0, o tyle obecne Światowe Forum Ekonomiczne toczy się wokół dwóch głównych tematów. Pierwszy to odpowiedzialne przywództwo, a drugi to nierówności społeczne. Jako Polska jesteśmy tu w komfortowej sytuacji, gdyż uważamy, że mamy bardzo odpowiedzialne przywództwo, a problem nierówności społecznych staramy się zaadresować w ramach „Planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" i w ramach naszej polityki gospodarczej.

W Davos bierze pan udział w różnych debatach, dyskusjach panelowych i spotkaniach. Jak Polska jest odbierana?

Bez wątpienia mamy swój czas w Davos. Polska cieszy się tu dużym zainteresowaniem, większym nawet, niż można się było spodziewać. Bardzo dobrze jest przyjmowany rządowy „Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju", jako nowy pomysł na lepszą polską gospodarkę. Polska jest doceniona i nie stoimy, jak się niektórym wydaje, gdzieś w poczekalni.

Wciąż słyszymy, że Zachód niepokoi się sytuacją w Polsce. Nikt pana nie pytał z obawą, co się u nas dzieje?

Odbyłem kilkanaście indywidualnych rozmów z prezesami największych firm na świecie, z politykami, w tym komisarzami Unii Europejskiej, m.in. z Cecilią Malmström [komisarz UE ds. handlu – red.] i wszystkie te rozmowy potwierdzają, że z naszą polityką gospodarczą jesteśmy coraz bardziej pozytywnie postrzegani i doceniani. Przed rokiem były pewne obawy, czy zdołamy zapanować nad deficytem budżetowym, ale dzisiaj wszyscy się przekonują, że nie tylko nie będzie z tym problemów, ale także mamy dużo niższy poziom deficytu niż wiele innych krajów. Dla Polski kluczowe są poruszane w Davos tematy dotyczące przyszłości przemysłu, gospodarki i opodatkowania korporacji. To, co jeszcze kilka lat temu było trochę tematem tabu, dzisiaj staje się tematem numer jeden, a wszyscy mówią, że Google w Wielkiej Brytanii czy Facebook we Francji torują drogę do zmiany myślenia o opodatkowaniu korporacji. My możemy być tylko beneficjentem tej zmiany, więc we wszystkich moich wystąpieniach w Davos bardzo mocno przekonuję, że tam, gdzie jest produkcja, sprzedaż, miejsca pracy, tam też powinny być płacone podatki.

A o co pytali pana prezesi firm, w tym potencjalni inwestorzy?

Pytania dotyczyły m.in. kształcenia zawodowego, infrastruktury przemysłowej, energetycznej i komunikacyjnej, warunków finansowych oraz współpracy z samorządami i współpracy w ramach naszych programów centralnych, w tym dotyczących IT, polskich dronów i pojazdów szynowych. Mam też zaplanowane kolejne rozmowy z wielkimi firmami, które zastanawiają się, czy nie przenieść do Polski swojej produkcji.

Czy teraz, po odkryciu kart przez premier Wielkiej Brytanii, widać większe zainteresowanie przeniesieniem usług finansowych do Polski?

Te usługi już są do nas przenoszone; Credit Suisse zatrudnił dodatkowo 2 tys. osób, Citibank kolejny tysiąc ludzi. Po przegłosowaniu Brexitu udało nam się już pozyskać kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Sądzę, że stanowisko pani premier May wzmocni teraz nasze szanse na kolejne przeniesienia, gdyż duże firmy z Londynu chcą mieć pewność, że będą mogły bez przeszkód funkcjonować na rynku Unii Europejskiej. A Polska oferuje bardzo dobre warunki, w tym tanie lokalizacje i wysoko wykwalifikowane zasoby pracy. Nie martwi mnie też zacieśnienie polityki imigracyjnej przez Wielką Brytanię. Nie jest w naszym interesie, by kolejne dwa miliony osób wyjechały z Polski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA