fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Prof. Romuald Dębski pomaga kobietom w innym wymiarze

Facebook/Szpital Praski
Ciężko jest pisać o człowieku, którego znało się tyle lat. Ma się bowiem świadomość, że wszystko, co się napisze to o wiele za mało, aby oddać to, kim był i co robił dla kobiet, ich zdrowia, ich dzieci.

Miał zaledwie 62 lata - a już jest na wiecznym dyżurze gdzie indziej. Z całą pewnością był jednym z najwybitniejszych polskich ginekologów. Zarzucano mu, że popierał aborcję. Nic bardziej błędnego.

W jego Klinice operowano serca dzieci wielkości 20-groszówki. Dzieci, które w większości krajów Europy skazane byłyby na terminacje.

Mówił, że lekarz powinien kierować się wiedzą medyczną, a nie sumieniem. Często w swoich poglądach był bardzo bezkompromisowy - ale jak nikt inny chyba miał do tego podstawy i wiedzę medyczną. Gorąco optował za zachowaniem obowiązujących przepisów dotyczących aborcji.

Uratował życie i zdrowie tysięcy kobiet i dzieci.  Jego oddział w Szpitalu Bielańskim w Warszawie uznano  w tym roku za najlepszy w kraju.

- Pan Prof. Romuald Dębski był dla mnie wyjątkowym człowiekiem - wspomina go jeden z jego wieloletnich przyjaciół, ginekolog dr Ryszard Rutkowski - lekarz, humanista, wybitny pedagog, jeden z twórców nowoczesnej polskiej szkoły położnictwa i ginekologii, jako jeden z pierwszych docenił znaczenie badanie ultrasonograficznego. - Miał niesamowitą pamięć, zawsze gotów pomóc swoim kolegom lekarzom, dzwonili do niego lekarze z całej Polski o pomoc dla swoich pacjentek - inni odmawiali, a Aldek zawsze mówił: przysyłaj pomogę, był największym przyjacielem kobiet, zawsze gotów chwile z pacjentką porozmawiać, przytulić i pocieszyć.

Zawsze miał czas dla każdego doktora, który chciał z nim chwilkę porozmawiać, był tak oddany pracy, że gdyby mógł, to chyba nie wychodziłby ze swojego oddziału. Najlepiej, jakby mógł tam zamieszkać.

Jedyny polski profesor, który tak odważnie bronił prawa kobiet do samostanowienia o swoim zdrowiu, przestrzegał konstytucyjnego prawa kobiet do przerwania ciąży zagwarantowanego w 3 przypadkach w Polsce. Dzięki swojej wiedzy i poświęceniu uratował wiele zagrożonych ciąż. Tysiące  kobiet zawsze stało za nim murem, przeciwko niewielkiej grupie fanatyków okupujących non stop wejście do kliniki, którą prowadził.

Był czas, kiedy pacjentki w ciąży z podejrzeniem u dziecka zespołu Downa wysyłał do szkół integracyjnych lub specjalnych, aby zobaczyły, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Szybko jednak z tego zrezygnował ponieważ - jak powiedział - prawie wszystkie - decydowały się na przerwanie ciąży - a tego nie chciał.

Warto przypomnieć, że odmówił przerwania ciąży Alicji Tysiąc - argumentując, że „krótkowzroczność, duża wada wzroku nie jest powodem do przerwania ciąży”.

Poznałem co wiele lat temu. Już wtedy wiedziałem, że obcuję z człowiekiem niezwykłym. Człowiekiem, który nawet w środku nocy nikomu nie odmówi pomocy, ciepłym, kompetentnym. Ile razy profesor „uratował” życie jakiejś mojej znajomej czy koleżance - pokazując na szczęście, że diagnoza stawiana przez innego lekarza jest błędna.

Był autorem lub współautorem ponad 100 publikacji, w tym książek, prac poglądowych i rozdziałów w podręcznikach z zakresu położnictwa i ginekologii, endokrynologii ginekologicznej i diagnostyki ultrasonograficznej.

Miał dwie żony i co ciekawe - aż pięciu synów, ani jednej dziewczynki.

Był ordynatorem oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Bielańskim w Warszawie. Ukończył Akademię Medyczną w Warszawie. Był specjalistą w zakresie położnictwa i ginekologii, a także perinatologii i endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, członkiem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego, a także Polskiego Towarzystwa Menopauzy i Andropauzy.

Będzie go brakować. Odchodzą ci wielcy. Koniecznie potrzeba godnego następcy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA