To teraz wyobraźcie sobie państwo, że na pół wieku rzeczony Bałtyk stałby się symbolem polskiej wódki. Coś podobnego spotkało Węgrów z tokajem. Za komuny robiono tam wina z byle czego, dosładzając cukrem. Masakra. O tokajskim renesansie napiszę, gdy będzie o winach słodszych, ale teraz będzie o trendzie najnowszym. Otóż światowa stolica wina, Londyn, odkrywa właśnie furmint – wspaniały tokajski szczep, arcybogaty w smaki i dający wiele możliwości. Jeszcze chwila i na poważnie odkryją, że Tokaj to nie tylko wina słodkie.