fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Drogi prąd i import biją w huty

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Konkurencyjność hut w Polsce jest podwójnie nadwerężona. Po pierwsze, kosztami polityki klimatycznej, po drugie – wysokimi cenami energii w kraju. Branża apeluje do rządu o wsparcie.

Hutnictwo stali na świecie od lat boryka się z nadpodażą. Rynek jest bardzo trudny, a zlokalizowane w Polsce huty mają co najmniej podwójnie pod górkę i nie mogą w pełni korzystać z krajowego wysokiego zapotrzebowania na stal. Dlatego Rada Dialogu Społecznego kolejny raz zwróciła się do władz z apelem o wsparcie branży.

RDS postuluje ulgi dla hutnictwa w odniesieniu do opłat rynku mocy od października przyszłego roku, a także obniżenie stawek za przesył i dystrybucję prądu od stycznia 2021 r. oraz ogólne działania mające na celu obniżenie hurtowych cen energii w Polsce, w tym zwiększenie udziału energii ze źródeł o niskich kosztach wytwarzania (m.in. OZE) w miksie.

Ponadto RDS apeluje o zmianę przepisów dotyczących gospodarki odpadami (w tym złomem), które obecnie wiążą się – zdaniem Rady – z nieuzasadnionymi, choć kosztownymi obowiązkami.

RDS oczekuje też od władz zaangażowania w działania na szczeblu unijnym. Po pierwsze, na rzecz poprawienia ochrony europejskiego rynku przed zalewem taniej stali z państw, gdzie produkcja nie jest obciążona kosztami polityki klimatycznej, a agresywny eksport nierzadko jest dotowany. Co prawda UE wprowadziła cła, ale nie w stopniu rozwiązującym problem. Po drugie, konieczne są zmiany w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2, bo obecne zasady osłabiają pozycję europejskich hut.

Polska gospodarka konsumuje coraz więcej stali. W ub.r. padł rekord, zużycie jawne (produkcja krajowa plus import minus eksport) zbliżyło się do 15 mln ton. Nasze huty za granicę wysłały 5,9 mln ton, a import sięgnął 12 mln ton. W efekcie ponad 70 proc. konsumpcji to stal wyprodukowana poza Polską. Wydawać by się mogło, że zalewają nas wyroby z Ukrainy czy Białorusi, które to państwa nie muszą się przejmować kosztami polityki klimatycznej, tymczasem zdecydowaną większość stali sprowadzamy z... innych krajów UE, głównie Niemiec.

W maju rynkowy lider, koncern ArcelorMittal Poland, zapowiedział możliwość wygaszenia wielkiego pieca w Krakowie – z uwagi na wysokie koszty CO2 i ceny energii w Polsce. Do tej pory decyzja nie zapadła.

– Monitorujemy sytuację, obecnie pracują trzy wielkie piece, podjęliśmy nadzwyczajne działania, by dostosować poziom produkcji do niskiego popytu, na razie działania są wystarczające – oświadczył kilka dni temu Geert Verbeeck, prezes ArcelorMittal Poland.

– Hutnictwo europejskie jest w trudnej sytuacji, ciężej mają producenci wielkopiecowi (produkujący stal z rudy – red.), jak ArcellorMittal czy US Steel, niż huty elektryczne (przetapiają złom), jak Cognor – mówi Krzysztof Zoła, wiceprezes tej ostatniej firmy. – Ruda żelaza i węgiel koksowy podrożały względem złomu, mocno wzrosły ceny praw do emisji CO2, a producenci wielkopiecowi są prawie czterokrotnie bardziej emisyjni niż elektryczni – dodaje.

Podkreśla, że wielkopiecowi produkują głównie blachy dla przemysłu samochodowego, który znajduje się w słabej kondycji.

– Na to nakłada się niedostateczna ochrony rynku UE. Po wprowadzeniu ceł przez USA, część tradycyjnego eksportu do Ameryki została skierowana do UE. Mechanizm tzw. safeguardu nie zapobiegł zjawisku, bo limity bezcłowego importu zostały ustalone na bardzo wysokich, co roku rosnących, poziomach. Ostatnio wzrost został ograniczony z 5 do 3 proc. rocznie, ale nadal mocno powyżej tempa wzrostu konsumpcji w Europie – podsumowuje Zoła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA