fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Talaga: Pomniki na złom. Jak najszybciej

Fotorzepa, Piotr Nowak
Rosja poskarżyła się na Polskę do UNESCO i OBWE. Powód – demontaż pomników sowieckich żołnierzy, które ponoć są zabytkami kultury. W rzeczywistości chodzi o walkę o przestrzeń symboliczną.

Rosja od dawna wie, że to ważny element geopolityki, Polska długo bagatelizowała tę sprawę. Dobrze, że zaczęła nadrabiać zaległości.

Protesty wywołują wprowadzanie nowej ustawy oczyszczającej przestrzeń publiczną z posowieckich „pamiątek" oraz zachęty IPN skierowane do samorządów, by nie czekały na nią i same przyspieszyły działania. Do tej pory większość pomników usunięto, ale niektóre zostały. Tylko od dobrej woli samorządów zależało, czy zrobią z nimi porządek, wiele z nich dla świętego spokoju nie ruszało tych pozostałości, aby nie narażać się na krytykę ze strony Rosji i jej popleczników.

Teraz to państwo polskie wzięło sprawy w swoje ręce, po 25 latach niepodległości zostanie ono nareszcie uporządkowane systemowo.

Przy okazji demontażu pomników i tablic posowieckich można usłyszeć głosy, że to niepotrzebne zadrażnianie, godzenie w pamięć żołnierzy, którzy oddali życie nad Wisłą w walce z Niemcami. Skoro sowieckie symbole nadal są nawet w Niemczech i Austrii, w końcu krajach podbitych przez Armię Czerwoną podczas wojny, dlaczego nie zostawić ich także w Polsce.

Można by nawet tak postąpić, gdyby nie polityczne wykorzystywanie pomników przez Rosję. W optyce Moskwy są one dowodem pamięci i wdzięczności dla sowieckich wyzwolicieli, co im się bezwzględnie należy.

Współczesna Rosja uznała się za prawną i polityczną kontynuatorkę Związku Sowieckiego, a jej mitem założycielskim stał się kult zwycięskiej Armii Czerwonej w drugiej wojnie światowej. Tym samym ten, kto czyha na pamięć o niej, dokonuje aktu agresji. Pomniki w Polsce są zatem częścią legitymizacji współczesnej Rosji.

Pozostawiając je na miejscu, podpisujemy się pod takim rozumowaniem, a jest ono dla Polski nie do przyjęcia. Pomińmy już oczywiste oczywistości, jak mawiał klasyk, czyli to, że Armia Czerwona nie przyniosła nam wolności, lecz niewolę, a jej wejście zapoczątkowało nową epokę terroru. Rzecz w tym, że pomniki i tablice wyznaczają zasięg możliwych roszczeń, niekoniecznie do panowania nad Polską czy zmiany granic, ale wtrącania się w polskie sprawy, recenzowania naszego stosunku do historii, współkształtowania pamięci historycznej. A na to już nie może być naszej zgody.

Pomniki, budowle publiczne, świątynie określają granice wpływów kulturowych, a co za tym idzie, politycznych. Barokowe kościoły na Ukrainie i Białorusi pokazują, dokąd sięgała zachodnia Europa w postaci Rzeczypospolitej – aż dziw, że komuniści nie kazali ich zburzyć. Dawniej kopuły cerkwi w centralnej Polsce określały władztwo carskie. Dlatego niepodległa Rzeczpospolita zburzyła sobór św. Aleksandra Newskiego na placu Saskim w Warszawie, symbol rosyjskiego zaboru.

Wolne społeczeństwo ma prawo oczyszczać przestrzeń publiczną z pomników i innych symboli niezgodnych z jego wartościami, szczególnie kiedy zostały tam umieszczone przez obce władze. To wręcz konieczność. Przestrzeń i jej symbolika współkształtują poglądy. Po co mały Antek czy Zosia mają w ogóle pytać rodziców: A co to za pomnik? Lepiej, by wychowywali się w otoczeniu całkowicie wolnym od pozostałości po zniewoleniu.

Pomniki nie są wcale częścią naszej historii, to pieczątki obcej dominacji. Zburzmy je więc. Te, które przedstawiają jakąś wartość artystyczną, niechaj trafią do muzeów.

Nie do obrony jest argument, że Polska łamie zobowiązania międzynarodowe w sprawie ochrony miejsc pochówku żołnierzy poległych na wojnie. Jeśli pomniki zostały ustawione na grobach, co często miało miejsce, można ciała ekshumować i godnie pochować na cmentarzu wojskowym. Tak zresztą działo się w przeszłości za każdym razem, gdy trafiano na zwłoki.

Rosji nie chodzi o żołnierzy, bo ich szczątkom nic nie grozi, jej chodzi o pozostawienie w Polsce symboli naszej uległości.

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute, doradcą firm zbrojeniowych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA