fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o Zdrowiu

Prof. Andrzej Mackiewicz: Jest polski prototyp szczepionki na Covid-19

Adobe stock
Rząd nie wspiera nas w naszych pracach – mówi prof. Andrzej Mackiewicz, kierownik Katedry Biotechnologii Medycznej UM w Poznaniu.

Na jakim etapie przygotowania szczepionki na koronawirusa jest Centrum Biologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu?

Mamy prototypy szczepionki w wariancie wirusowym oraz ludzkim. Teraz charakteryzujemy je w sposób molekularny. W tym tygodniu szczepionki mysie zostaną podane myszom i będziemy obserwować, jaki typ odpowiedzi immunologicznej wywołują. Będziemy oznaczać, czy produkują odpowiednie przeciwciała i co najważniejsze – czy produkują odpowiednie komórki. Mysz nie jest idealnym modelem, dlatego że receptory, pod które się podczepia wirus, u myszy są inne niż u ludzi i nie chorują one na Covid, ale dysponują mechanizmami i próbują się bronić. Równolegle charakteryzujemy szczepionki ludzkie i przygotowujemy się do wytwarzania. O tym musimy zawiadomić głównego inspektora farmaceutycznego. Mamy wytwórnię, w której mamy linię produkcyjną przeznaczoną na nasze szczepionki, i jesteśmy do tego przygotowani.

Kiedy mogłaby być dostępna szczepionka dla ludzi?

To zależy od tego, kiedy dostaniemy pieniądze, bo na razie nic nie mamy i dotychczas działaliśmy, wykorzystując tzw. finanse statutowe, jakie mamy na uczelni, oraz nasze własne pieniądze. To było możliwe dzięki temu, że dotychczas to była głównie inżynieria genetyczna i komórkowa. Ale produkcja szczepionki to zupełnie inne koszty.

O jakich pieniądzach mówimy?

By doprowadzić do produkcji szczepionki, potrzebujemy 10–15 milionów. Tyle wystarczy, by uruchomić linię produkcyjną. Czekają nas jeszcze badania kliniczne i zależnie od tego, ilu ochotników będziemy musieli włączyć do badań, będzie zależało to, ile faktycznie potrzebujemy.

Czy jest jakieś wsparcie od państwa?

Do dzisiaj nie. Pomimo różnych starań, odsyłają mnie, żeby szukać grantów.

Jakie mogą być skutki uboczne szczepionki?

Tego też jeszcze nie wiemy. Konstruujemy szczepionkę inną niż cały świat. Ona jest oparta na technologii szczepionek rakowych, które już robimy. To są terapeutyczne szczepionki, głównie czerniakowe. W części mechanizmy przeciwnowotworowe są zbliżone do tych, które występują przy zakażeniu koronawirusem. Adoptujemy ten nasz system, aby szczepić na Covid-19. Większość szczepionek na świecie koncentruje się na przeciwciałach, co jest słuszne, ale jak się okazuje, tylko niektóre przeciwciała mogą działać, a niektóre mogą przyspieszać przebieg choroby. Nasza szczepionka, oprócz tego, że będzie wzmacniać tę produkcję przeciwciał, będzie również w bardzo silny sposób indukować inne typy odpowiedzi immunologicznej. Informacja, którą szczepionka przekazuje do organizmu, jest zapamiętywana przez tzw. komórki pamięci, które przy kontakcie z wirusem się wybudzają i wiedzą, że obce ciało należy zniszczyć. Nie wiemy, które szczepionki będą najlepsze w sensie trwałości tej odpowiedzi.

Na całym świecie ponad sto dwadzieścia zespołów pracuje nad szczepionką. Dlaczego akurat państwu miałoby się udać?

Jest dwieście trzydzieści osiem szczepionek, które są w przygotowywaniu. Ale nasza szczepionka jest inna. Podaliśmy już chorym na czerniaka 40 tys. dawek tej szczepionki i widzimy, że nie jest toksyczna, nie ma działań niepożądanych i mamy nadzieję, że w tym przypadku będzie podobnie. Szczepionki, które robi się na świecie, też są przeróżne. Te najprostsze to takie, które wykorzystują inaktywowane, zabite wirusy. Są szczepionki, które składają się z krótkich fragmentów wirusa i tym się szczepi. Najbardziej zaawansowane polegają na tym, że bierze się materiał genetyczny wirusa i wstrzykuje go bezpośrednio do mięśnia. Tam produkują się jego fragmenty i nasz układ rozpoznaje go i zapamiętuje.

Czy w tym roku szczepionka będzie dostępna dla przeciętnego Kowalskiego?

Takich cudów nie ma. Najpierw muszą być zrobione badania kliniczne. Ich pierwsza faza bada toksyczność – czy szczepionka nie szkodzi pacjentom. Należy dobrać tolerowaną przez organizm dawkę, która przy okazji będzie najbardziej efektywna. Trzeba ocenić, ile razy trzeba zaszczepić i w jakich odstępach czasu. Kiedyś podawało się szczepionkę i człowieka się zakażało. Teraz tego nie wolno robić z powodów etycznych, w związku z tym bierze się olbrzymie ilości ludzi, z których część otrzymuje placebo, czyli szczepionkę nieaktywną, a druga właściwą. Niektóre firmy rekrutują 30 tys. ochotników, którym podają szczepionkę i puszczają w życie. Po jakimś czasie okaże się, czy w grupie leczonej jest co najmniej o 50 proc. mniej zachorowań. Dopiero potem można wystąpić do agencji regulatorowych o licencję, czyli dopuszczenie do obrotu, więc to są olbrzymie nakłady, które przekładają się na cenę. Jeśli Donald Trump przekazał 1,4 mld dolarów na rozwój szczepionek, to ci, którzy z tych środków skorzystali, będą mieli dużo niższą cenę. A tu, gdzie będą inwestorzy, którzy nie dają pieniędzy charytatywnie, będą oczekiwać zwrotu tego wkładu i zarobku. Ceny są więc wtedy wyższe. Dla nas najważniejsze jest to, że jeśli chodzi o naukę, to jesteśmy Trzecim Światem. Polskich innowacyjnych leków na świecie nie ma w ogóle.

Z czego to wynika?

W Polsce się po prostu leków nie produkuje. Wszystko, co robią fabryki, to leki odtwórcze, tzw. generyki, albo leki biopodobne. Większość leków i substancje aktywne są kupowane w Chinach, tutaj się z nich robi tabletki i sprzedaje. Ostatnio w Chinach zamknięto wytwórnie i doszło do tego, że w ogóle nie było leków w Europie. Po okresie ochrony patentowej produkujemy leki odtwórcze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA