fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Piwna rewolucja: Browary wciąż zaskakują nowościami

Adobe Stock
Skoczyła liczba piwnych premier, lekko przyhamował wzrost nowych browarów. Milionowe zrzutki i piwa luksusowe, rynek piw kraftowych nie przestaje się zmieniać.

Kolejny rok piwnej rewolucji przynosi pierwsze oznaki dojrzałości polskiego rynku piwa rzemieślniczego. Nowe browary nie powstają już w tak szaleńczym tempie, ale wciąż w ubiegłym roku nowy browar powstawał niemal co tydzień. Problemy z dystrybucją ograniczają możliwości wzrostu branży, bo liczba nowych klientów nie nadąża za ambicjami browarów.

Czytaj także: Rekord na polskim rynku piwa. Krafty przy szklanym suficie?

Wokół komina

Nowym trendem można nazwać zmianę w rozwoju rynku. W odróżnieniu od browarów przemysłowych, które swoją stałą ofertę piw uzupełniają zaledwie kilkoma nowościami, browary kraftowe w ubiegłym roku co dzień wypuszczały na rynek 6 piw. Łącznie powstało ich aż 2457, o jedną piątą więcej niż rok wcześniej, obliczyli autorzy Piwnej Zwrotnicy, największego bloga o tematyce piwnej, który jak co roku przygotował raport o rynku kraftów.

– Najchętniej stworzyłbym kilka dobrych piw i przy nich został – mówi Andrzej Miller, założyciel browaru Maltgarden, który wszedł na rynek w marcu 2019 r. i w tym samym roku stworzył 35 różnych piw. – Konsumenci wolą jednak próbować nowości niż wracać do starych pozycji. W pierwszym roku wypuszczaliśmy więc trzy – cztery premiery miesięcznie. W stałej ofercie utrzyma się może siedem z nich – dodaje.

Znacznie zwolniło tempo powstawania nowych browarów. W 2019 r. na podbój rynku zdecydowało się 47 nowych zakładów, to spory spadek z 65 debiutów w 2018 r. na rynku działa ok 260 browarów stacjonarnych i 110 kontraktowych. – Część browarów kontraktowych szybko debiutuje i równie szybko znika z rynku – mówi – mówi „Rzeczpospolitej" Kacper Groń, współzałożyciel Piwnej Zwrotnicy. – Często wypuszczają pięć – sześć nowości i wygaszają aktywność. Tylko części udaje się znaleźć swoją niszę i dotrzeć do klienta– dodaje Groń. Stąd przybywa małych browarów restauracyjnych, a dystrybucja coraz częściej koncentruje się na lokalnym rynku. W szerszej sprzedaży pomaga pozycja piwowara, Andrzej Miller wygrał w 2012 r. konkurs piw domowych, jego piwo uwarzył Żywiec, a tytuł grand championa otworzył wiele drzwi, zwłaszcza hurtowni i pubów. Odwrotny kłopot miewa Pinta, która współpracuje już z wielkim handlem. – U nas częściej problemem jest brak piwa w magazynach niż problemy z jego dystrybucją, bo duzi odbiorcy oczekują dużych dostaw – mówi Andrzej Godewski, przedstawiciel browaru.

Świńskie uszy i luksusy

Piwowarzy sięgają często po składniki ekstremalne, bo klienci chcą nowości, a gatunków chmielu czy słodu jest jednak ograniczona ilość. Dlatego w 2019 r. na półki trafiło piwo z dodatkiem świńskich uszu, gumy Turbo czy tytoniu (browar Brokreacja), wywaru z kurczaków (Piwoteka), bekonu czy jedwabników (Dwie wieże), czy takich klasyków jak herbata, owoce, sól, jałowiec i kolendra. Nowym nurtem są za to piwa luksusowe, wypuszczane w krótkich seriach, nawet po tysiąc sztuk. Ich ceny zaczynają się od 40-50 zł, jednak pod koniec roku browar Infinity, wypuścił piwa po 200 zł za butelkę. Wciąż powodzeniem cieszy się crowdfunding. Na budowę browaru Pinta zebrała w ub. roku rekordowe 4,14 mln zł, wynik poprawił (4,18 mln zł) Janusz Palikot na Tenczyńską Okovitę, nadal trwa zbiórka Browaru Wrężel, który póki co zebrał 600 tys. zł, zbiórkę zapowiada browar Rzeka Piwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA