fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Zestresowany jak Polak na antydepresantach

Adobe Stock
W 2018 roku hurtownie wysłały do aptek 21,6 mln opakowań leków antydepresyjnych na receptę. To o ponad 4 proc. więcej niż rok wcześniej- wynika z udostępnionych „Rzeczpospolitej" danych firmy IQVIA badającej rynek medyczny.

To oznacza, że w minionym roku Polacy kupili o 2,5 mln opakowań leków przeciwdepresyjnych więcej niż trzy lata wcześniej (w 2015 r). Dane te nie uwzględniają milionów opakowań preparatów obniżających stres i obniżających napięcie nerwowe, które są dostępne bez recepty a których też łykamy coraz więcej.

Nasze (refundowane częściowo) wydatki na antydepresanty to część kosztów związanych z zaburzeniami psychicznymi, na które cierpi ponad 17 proc. Europejczyków, czyli co szósty mieszkaniec Unii Europejskiej (średnią podwyższają Finlandia, Holandia i Francja).

W Polsce zaburzenia psychiczne - w tym depresje, nerwice, oznacza kilka milionów osób z problemami psychicznymi.

Wynikające z tego koszty związane m.in. z leczeniem, zwolnieniami chorobowymi czy mniejszą produktywnością ubiegłoroczny raport OECD i Komisji Europejskiej „Health at a Glance: Europe 2018" szacuje w skali całej Unii na ok. 600 mld euro rocznie. W Polsce - na ok. 13 mld euro.

Część tych kosztów ponoszą pracodawcy – między innymi w związku z niższą efektywnością oraz zwolnieniami chorobowymi pracowników mających problemy psychiczne. Jak wynika z danych ZUS, łączna długość absencji chorobowej z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania z roku na rok w Polsce rośnie; o ile w 2012 r., wynosiła 14 mln dni to w 2017 r, sięgnęła już 19,4 mln dni a średnia długość takiego zwolnienia trwała 17,5 dnia.

Nic więc dziwnego, że pracodawcy zaczynają wspierać pracowników w radzeniu sobie z codziennym stresem a także z poważniejszymi problemami psychicznymi.

O tym, jak to robią piszemy w poniedziałkowych kolumnach Moja Praca.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA