fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Aranżacja mieszkania wpływa także na jego wielkość

Do tej pory deweloperzy różnie obliczali powierzchnię. Nowe przepisy mają to zmienić
AdobeStock
Do powierzchni użytkowej mieszkania nie wlicza się już tej pod ścianami działowymi. Tak jest od 19 września. Zmiana wywołuje kontrowersje.
Od niedawna projekty budowlane opracowuje się według nowych zasad. 19 września weszła w życie nowela prawa budowlanego, a razem z nią rozporządzenie ministra rozwoju w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego.
Od tej daty powierzchnię użytkową mieszkań mierzy się inaczej. Zdaniem Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) może spowodować to bałagan.
Stare rozporządzenie przewidywało, że w nowych budynkach obowiązkowo stosuje się normę PN-ISO 9836:1997. Mówi ona, że przestrzeń pod ściankami działowymi, nadającymi się do demontażu, zalicza się do powierzchni użytkowej mieszkania. Nowe rozporządzenie przytacza już inną, nowszą normę, mianowicie: PN-ISO 9836:2015. Zawiera też szereg rozwiązań, z których wynika, że powierzchni pod ściankami nie wlicza się obecnie do powierzchni użytkowej mieszkania.
– W praktyce może prowadzić to rozbieżności między powierzchną projektowaną lokalu a tą, jaką ma gotowe mieszkanie – twierdzi Przemysław Dziąg, radca prawny z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
– Kupujący często aranżują mieszkanie po swojemu, nierzadko burząc ściany działowe albo stawiając je w innym miejscu. Mieszkanie staje się więc większe lub mniejsze. Powinno się też zmienić wszystkim właścicielom lokali akty notarialne i udziały w nieruchomości wspólnej widniejące w księgach wieczystych. To jest trudne, powoduje zamieszanie i kosztuje – dodaje mec. Przemysław Dziąg.
Ministerstwo Rozwoju uważa, że PZFD nie ma racji. Zmiany eliminują bowiem rozbieżności w obliczaniu powierzchni. Do tego resortu wpływały zapytania z prośbą o interpretację niejednoznacznej treści Polskiej Normy PN ISO 9836:1997. Dochodziły też do niego sygnały o różnych sposobach stosowania i interpretowania tej normy. Teraz wątpliwości powinny zniknąć.
Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu, uważa, że prawda leży pośrodku.
– Obie strony mają swoje racje. Faktycznie dochodziło do rozbieżności w liczeniu powierzchni. Dla deweloperów zmiana jest niewątpliwie niekorzystna, dlatego ją krytykują. Bo jeżeli nie wlicza się do powierzchni ogólnej mieszkania tej pod ścianami, to lokal jest mniejszy i ich klienci mniej płacą – wyjaśnia mec. Bogdan Dąbrowski.
– Natomiast przyznaje PZFD rację, że bardzo kłopotliwa staje się zmiana udziałów w nieruchomości wspólnej. Procedura jest żmudna i trudna w realizacji. Wymaga zgody całej wspólnoty mieszkaniowej lub co najmniej połowy właścicieli. Bardzo trudno jest ją uzyskać. Zawsze znajdzie się osoba, która wyjechała albo z którą nie ma żadnego kontaktu – uważa mec. Bogdan Dąbrowski
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA