fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Aleksander Łaszek: W dłuższym okresie koszty PPK pokryją pracownicy

tv.rp.pl
PPK to nie jest reforma emerytalna, a dodatkowy system oszczędzania. W dłuższym okresie tego typu składki są przerzucane na pracowników, najczęściej w postaci niższej dynamiki płac – mówi Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Gość przyznał, że PPK może wspomóc wzrost gospodarczy, ale to nie jest reforma emerytalna, a dodatkowy system oszczędzania.

- Nie rozwiąże to problemów związanych z obniżeniem wieku emerytalnego i dezaktywizacją zawodową kobiet. Znaczna część kobiet nie będzie nawet w stanie odłożyć na minimalną emeryturę. Ich emerytury będą dofinansowywane z pieniędzy podatnika. Nawet PPK nie rozwiąże tego problemu - ocenił Łaszek.

Zaznaczył, że pozytywny wpływ może mieć zmiana struktury oszczędności.

- Teraz Polacy głównie wkładają pieniądze do banków, albo inwestują we własne mieszkania. Jeżeli część strumienia oszczędności trafi przez giełdę do rosnących firm, to może sprzyjać wzrostowi. Zagrożeniem jest jeżeli zbyt duża część tych oszczędności będzie zarządzana przez TFI i kontrolowana przez PFR. Ten fundusz nie ma na celu maksymalizowania zysku akcjonariuszy, a realizację polityki gospodarczej rządu – tłumaczył gość.

- W dłuższym okresie tego typu składki są przerzucane na pracowników, najczęściej w postaci niższej dynamiki płac – dodał.

Budżet 2019

- Nie powinien nas interesować sam budżet, a całe finanse publiczne. Co nam po informacji, że deficyt w budżecie spada jeżeli rząd przerzuci go do ZUSu. Interesuje nas cały sektor - mówił Łaszek.

Podkreślił, że ten deficyt pozostaje na relatywnie dużym poziomie. - W ustawie budżetowej jest zapisany maksymalny poziom deficytu 1,8 proc. PKB. Na tle państw UE to cały czas dużo. 11 państw prognozuje w przyszłym roku nadwyżki – podał.

- Doświadczenia światowe pokazują, że jeżeli chcemy ograniczać deficyt i wydatki przez ograniczenie funduszu płac w budżetówce, to powinny temu towarzyszyć reformy strukturalne. Analiza, które urzędy są potrzebne czy zmiany strukturalne, które zwiększają ich efektywność. Jeżeli tylko hamujemy wzrost płac, to zazwyczaj to nie jest trwałe, bo w pewnym momencie następuje eksplozja żądań płacowych - tłumaczył Łaszek.

Hojna polityka socjalna

Gość przyznał, że wydatki socjalne cały czas są duże. - 500 plus jest dużą zmianą w strukturze wydatków publicznych, którego koszty są rozrzucone po różnych sektorach - mówił Łaszek.

- Po wprowadzeniu programu deficyt nie wzrósł dzięki dobrej koniunkturze i wyższym wpływom podatkowym, uszczelnieniu VAT, ograniczeniu płac w budżetówce, napływowi imigrantów, nowym podatkom. W 2019 r. wchodzą kolejne podatki, np. zmiany w CIT – dodał.

Komplikowanie systemu podatkowego

Łaszek zaznaczył, że patrząc na system podatkowy niepokoi jego ciągłe komplikowanie i tworzenie różnych wyjątków i specjalnych zasad jak mały ZUS czy mały CIT.

- Jednocześnie widać podwyższanie podatków dla bardziej wydajnych podmiotów, co może zniechęcać firmy do wzrostu – ocenił.

- Fatalna jest np. konstrukcja obniżonego CIT. Przekraczam próg i płacę wyższy podatek, nie od kwoty powyżej progu, tylko skokowo rośnie obciążenie całego dochodu – dodał.

Niskie stopy procentowe

- Tutaj będzie decydowała polityka i chęć sprzyjania rządowi, niż warunki gospodarcze. Świat coraz bardziej normalizuje politykę monetarną, my zostajemy w tyle - tłumaczył Łaszek.

- Jak tak długo utrzymujemy stopy na niskim poziomie, to coraz trudniej z nich wyjść. Coraz więcej osób jest przyzwyczajonych, że brało kredyty przy niskich stopach – dodał.

Brak rąk do pracy

Gość przyznał, że to będzie hamować wzrost polskiej gospodarki, ale cały czas mamy duże rezerwy.

- Mamy niską stopę aktywności zawodowej, więc jest sporo osób, które można wciągnąć na rynek pracy - ocenił Łaszek.

Poza tym ok. 10 mln osób pracuje w mało wydajnych podmiotach.

- Np. w rolnictwie, które jest 5-6 razy mniej wydajne niż inne podmioty, w mikroprzedsiębiorstwach, czy na samozatrudnieniu – wyliczał.

Podkreślił, że uruchomienie wspomnianych rezerw zależy mocno od polityki rządu.

- Już widzimy przepływ do większych firm. Niestety działania rządu jak obniżenie wieku emerytalnego, 500 plus wstrzymują aktywizację zawodową. Zakaz handlu ziemią przywiązuje ludzi do rolnictwa. Kolejne preferencje dla samozatrudnienia i mikroprzedsiębiorstw też będą hamowały ten odpływ – tłumaczył gość.

- Mimo wszystko popyt na pracowników jest, więc obserwujemy przepływy. Polityka rządu powinna jest wspierać, a nie hamować - dodał Łaszek.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA