Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Aleksander Łaszek: Duże firmy nie dadzą rady ciągnąć całej gospodarki

tv.rp.pl
Nie powinniśmy cieszyć się, że rośniemy, a zastanawiać się, co robić, żeby rosnąć szybciej – mówi Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR, gość programu Marcina Piaseckiego.

Gość tłumaczył, że w Polsce mamy bardo duże zróżnicowanie produktywności. - Zastanawiamy się, jak dzielić dochody, a nie patrzymy na to, że 5,5 mln ludzi wytwarza połowę polskiego PKB. To jest mała grupa wysokowydajnych przedsiębiorstw, która ciągnie całą gospodarkę. Nie zastanawiamy się czemu pozostałe 10 mln osób wytwarza znacznie mniej. Do tego mamy 8 mln osób w wieku produkcyjnym biernych zawodowo - mówił Łaszek.

Sercem naszej gospodarki jest sektor przedsiębiorstw rozumiany jako przedsiębiorstwa zatrudniające 10 osób i więcej. - Tam pracuje ok. 6 mln osób. One wytwarzają 60 proc. polskiego PKB – ocenił.

W Polsce ok. 25 proc. osób w wieku 20-64 lata wytwarza połowę polskiego PKB. - W Niemczech na tę połowę pracuj 40 proc. osób w tym wieku. Dużo więcej osób ma równiejszy wkład w tworzenie wartości dodanej, przez co łączna wartość dodana jest dużo wyższa - tłumaczył Łaszek.

Zaznaczył, że mniej produktywna grupa to rolnictwo, które bardzo odstaje. - Mamy zróżnicowanie w ramach tego sektora. Niektóre gospodarstwa konkurują na europejskim rynku i taki, które nic nie produkują na rynek. Przeciętna produktywność w rolnictwie jest bardzo niska – stwierdził gość.

- Niską produktywność widać w rolnictwie, szarej strefie, mikroprzedsiębiorstwach i wśród samozatrudnionych – wyliczył.

Łaszek podkreślił, że w systemie podatkowym i zabezpieczeń społecznych mamy różne mechanizmy, które sprawiają, że bardziej się opłaca siedzieć troszkę w szarej strefie i różnych dziwnych formach zatrudnienia, zamiast wybrać normalne zatrudnienie w firmie, która by rosła.

- W Polsce brakuje nam firm średniej wielkości. Tu jest problem skomplikowanych przepisów podatkowych i agresywnej administracji. Jak zatrudniam 1000 osób, to mam prawników i zawsze się wybronię. Jak zatrudniam 8 pracowników, to siedzę troszkę w szarej strefie, żadna kontrola mnie nie zobaczy. Jak mam 50 pracowników, to jeszcze nie mam prawników, a jednocześnie jestem wystarczająco duży, żeby mnie kontrolować i dociskać – tłumaczył.

Łaszek zaznaczył, że dotychczas mała grupa wydajnych firm zapewniała nam wystarczająco szybki wzrost. - Potencjał tych firm powoli maleje. One dalej będą rosły, ale ich wzrost nie będzie tak duży, żeby pociągnąć całą gospodarkę – ocenił.

- W ciągu ostatnich 2 lat w tych firmach przybyła prawie 0,5 mln pracowników, więc ten sektor rośnie. Ale cały czas jesteśmy 7-8 najbiedniejszym państwem Unii Europejskiej. Nie powinniśmy cieszyć się, że rośniemy, a zastanawiać się, co robić, żeby rosnąć szybciej – dodał.

Przyznał, że potrzebne są działania ograniczające szarą strefę, bo uczciwy przedsiębiorca konkuruje z tym, który nie płaci podatków.

- Poza tym potrzebne są jasne i stabilne przepisy. Należy też ograniczać różne dotacje, które wprowadzają progi – wyliczał.

Łaszek tłumaczył, że bezrobocie w Polsce jest rekordowo niskie, ale współczynnik bierności zawodowej jest relatywnie duży, szczególnie na tle państw Europy Zachodniej.

- W Niemczech czy Szwecji pracuje ok. 80 proc. osób w wieku 20-64 lata. U nas jest to cały czas znacznie mniej. W tym jest duży potencjał. Niestety polityka rządu idzie w drugą stronę. Mieliśmy obniżenie wieku emerytalnego czy program 500 plus, który zniechęca kobiety do pracowania, bo im się nie opłaca. Powinniśmy się zastanowić jak uruchomić te rezerwy, a nie jak wypychać ludzi z rynku pracy – mówił.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL