Gospodarka

Ukraińcy chcą zostać w Polsce. Chwalą sobie poziom życia

Fotolia
Ponad sześciu na dziesięciu migrantów z Ukrainy zamierza zostać w naszym kraju na dłużej. Połowa z nich chętnie osiedliłaby się tu na zawsze, tym bardziej że większość w Polsce dobrze się czuje.

Ukraińcy mieszkający nad Wisłą najbardziej są zadowoleni z poziomu życia w naszym kraju oraz z dostępności usług. Poziom życia w chwali 88 proc. migrantów, którzy na przełomie marca i kwietnia tego roku wzięli udział w sondażu firmy badawczej ARC Rynek i Opinia, udostępnionym „Rzeczpospolitej". Badanie objęło prawie 400 Ukraińców mieszkających w naszych kraju od co najmniej kilku miesięcy. Większość z nich chciałaby tu zostać na dłużej.

– Dla znaczącej części Ukraińców Polska jest krajem, w którym chcą żyć, zarabiać, mieszkać i budować swoją przyszłość – twierdzi Adam Czarnecki, wiceprezes ARC Rynek i Opinia. Zwraca uwagę, że migranci z Ukrainy pozytywnie wypowiadają się na temat życzliwości Polaków – dostrzega ją 74 proc. badanych. Sprzyja temu podobieństwo kulturowe i łatwa asymilacja Ukraińców w polskim społeczeństwie. – Wyniki badania pokazują, że doniesienia dotyczące niechęci wobec Ukraińców w Polsce czy też wrogiego nastawienia względem nich, są przesadzone – komentuje Czarnecki.

Zatrzymać na stałe

– Specjaliści z Ukrainy wciąż chętnie przyjeżdżają do Polski. Naszym atutem jest bezpieczeństwo, stabilność zatrudnienia i całej gospodarki, a także bliskość geograficzna i kulturowa – twierdzi Łukasz Macuda, dyrektor zarządzający Luxoft w Polsce (usługi IT). Zaznacza jednak, że ktoś kto decyduje się na wyjazd z kraju, z łatwością przeniesie się do kolejnego – a specjaliści IT to jedna z najbardziej mobilnych grup zawodowych na świecie. Polska musi się więc starać, by ich zatrzymać, co utrudniają długotrwałe procedury legalizacji pobytu i pracy.

Chociaż uczestnicy badania ARC Rynek i Opinia najczęściej przyjeżdżali do nas do pracy, to ponad jedną trzecią przyciągnęły tu studia. Zdaniem Adama Czarneckiego, daje to szansę, że po dyplomie niektórzy z nich zostaną na stałe – częściowo zapełniając lukę po Polakach, którzy wyemigrowali na zachód.

Chęć osiedlenia się w Polsce na stałe deklaruje prawie 30 proc. uczestników badania. To niemal trzykrotnie więcej niż w Barometrze Imigracji Zarobkowej, który przed kilkoma tygodniami opublikowała agencja zatrudnienia Personnel Service.

Jednak jej badanie, przeprowadzone na Ukrainie, objęło głównie osoby, które przyjeżdżają regularnie do pracy sezonowej w Polsce. Przyciąga ich bliskość geograficzna i wysokość zarobków – stanowiących średnio czterokrotność płacy na Ukrainie. Ci, którzy w Polsce mieszkają już dłużej, z wysokości wynagrodzeń są zadowoleni nieco mniej – chwali je 58 proc. Ukraińców, ale co dziesiąty uważa je za zbyt niskie.

Niezbędni przybysze

Płace Ukraińców poprawia jednak rosnący popyt na ich pracę. Wszystkie agencje specjalizujące się w rekrutacji pracowników z Ukrainy mówią o szybko rosnącym w tym roku popycie na ich usługi. Andrzej Korkus, prezes EWL Group, które w zeszłym roku zatrudniło ponad 13 tysięcy osób ze Wschodu (głównie z Ukrainy) podkreśla, że o ile wcześniej sezonowe zamówienia od klientów rosły gwałtownie po weekendzie majowym, to w tym roku „sezon" ruszył już na początku kwietnia.

– Polscy przedsiębiorcy poszukują przede wszystkim magazynierów, operatorów linii produkcyjnych i pracowników wykonujących prace proste w przemyśle – wylicza prezes EWL, który w 2018 r. liczy na podwojenie rekrutacji pracowników ze Wschodu.

– Coraz więcej przedsiębiorstw, które dotychczas nie korzystały z pracy Ukraińców, teraz przyznaje, że już musi po nich sięgać – mówi Tomasz Dudek, dyrektor operacyjny Otto Work Force. Szefowie agencji zatrudnienia twierdzą, że w urzędach pracy zmalały już nieco zatory wywołane zmianą przepisów dotyczących procedury oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcom zza wschodniej granicy. Jak przyznaje Tomasz Dudek, nadal są urzędy, gdzie zamiast siedmiu dni trzeba czekać na rejestrację oświadczeń nawet 30 dni. Jednak agencje sobie radzą, otwierając oddziały w regionach, gdzie kolejki są mniejsze.

Mniej pracy na czarno

Zapotrzebowanie na Ukraińców poprawia statystyki Państwowej Inspekcji Pracy, które dowodzą, że rośnie ich legalne zatrudnienie w Polsce. O ile w 2016 r. co piąty ze skontrolowanych migrantów z Ukrainy pracował na czarno, o tyle w ubiegłym roku co ósmy.

Walka z patologiami na rynku rekrutacji i pracy przybyszów z Ukrainy to cel kampanii „Partnerstwo i zatrudnienie", którą zorganizowały Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza we współpracy z Ogólnoukraińskim Stowarzyszeniem Agencji Zatrudnienia. Swój udział już zadeklarowały Konfederacja Lewiatan oraz Pracodawcy RP. – Poziomem zarobków nie wygramy z Zachodem. Ale to, czym możemy rywalizować, to jakość oferowanej pracy, podejście do pracowników z Ukrainy, standardy czy legalność zatrudnienia – podkreśla Rafał Baniak, wiceprezydent Pracodawcy RP.

Potrzebę takich działań potwierdza Jurij Kariagin, szef działającego od dwóch lat związku zawodowego pracowników ukraińskich w Polsce. Jak podkreśla, nadal część firm zatrudnia ich na czarno, niekiedy na sfałszowane umowy o pracę, a potem zwleka z zapłatą. Związek, który ma ok. 10 tys. członków i sympatyków, walczy głównie o legalne i uczciwe zatrudnianie cudzoziemców we wszystkich sektorach gospodarki, w tym w rolnictwie. Dlatego też w liście do prezydenta Andrzeja Dudy, który chce wystosować w czwartek, zwraca uwagę, że w nowelizowanej ustawie o ubezpieczeniu społecznym rolników, nie ma odniesienia do obowiązujących w Polsce minimalnych stawek ani zapisów dotyczących BHP dla pomocników przy zbiorach. A to w rolnictwie pracuje duża część pracowników sezonowych z Ukrainy.

Opinia

Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej

Długie procedury w urzędach wojewódzkich powodują, że w ciągu 90 dni pobytu w Polsce Ukraińcy nie są w stanie uzyskać zezwolenia na pobyt i pracę. To duże utrudnienie dla przedsiębiorców, którzy chcieliby ustabilizować sytuację pracowników z Ukrainy, by móc ich zatrudniać na dłużej. Ta sytuacja stwarza też dodatkowe ryzyko; Ukraińcy mający paszporty biometryczne mogą się swobodnie poruszać po Europie. Docierają też na zachodnie rynki, gdzie oferta pracy, a zwłaszcza wysokość płac, jest dużo bardziej atrakcyjna niż w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL