fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Bunt energetyków. Związkowcy domagają się konkretów

Fotorzepa, Tomasz Jodłowski
Związkowcy, najpierw z PGE, a teraz z Tauronu, domagają się konkretów w sprawie planowanych zmian w krajowym sektorze energetycznym.

Działające w Tauronie związki zawodowe mają dość niepewności związanej z przyszłością sektora energetycznego, który w najbliższych latach ma ulec gruntownej transformacji. W połowie stycznia przedstawili swoje obawy Ministerstwu Aktywów Państwowych (MAP), ale nie doczekali się reakcji. W efekcie ogłosili pogotowie strajkowe, które ma działać od 1 lutego.

Przeciw podziałom

– Choć od dłuższego czasu słyszmy o pomyśle wydzielenia aktywów węglowych z koncernów energetycznych, to do dziś nie znamy żadnych szczegółów czy choćby zarysu tego, w jaki sposób miałaby w praktyce wyglądać transformacja polskiej energetyki, w jaki sposób miałyby być chronione miejsca pracy. Jesteśmy za tym, by grupa Tauron działała w dotychczasowej strukturze, bo to daje jej pracownikom gwarancję stabilności zatrudnienia. Niejasne koncepcje kolejnej restrukturyzacji branży energetycznej sprawiają, że pracownicy są niepewni jutra – tłumaczy Piotr Serafin, przewodniczący komitetu protestacyjno-strajkowego w Tauronie.

Do komitetu przystąpiły już 42 organizacje związkowe, reprezentujące wszystkie obszary działalności katowickiej grupy. – Mimo wszystko w dalszym ciągu deklarujemy naszą gotowość do dialogu – twierdzi Serafin.

Niejasna koncepcja

Punktem zapalnym jest zapowiedź wydzielenia z koncernów energetycznych aktywów węglowych. Ten balast mocno ciąży na ich wynikach finansowych (produkcja energii z węgla staje się coraz mniej rentowna), a duża zależność od węgla sprawia, że coraz trudniej jest uzyskać w bankach finansowanie na nowe inwestycje, nawet te związane z zieloną energią. Prezes Polskiej Grupy Energetycznej Wojciech Dąbrowski ujął sprawę dosadnie: jeśli spółka nie pozbędzie się kopalń i elektrowni węglowych, to grozi jej bankructwo.

Rządowy plan jest taki, by cały węglowy biznes koncernów przenieść do osobnej państwowej spółki, a w dalszej kolejności połączyć największe grupy energetyczne w jedną dużą firmę. Szczegóły tej koncepcji MAP miało przedstawić do końca 2020 r., ale do dziś tego nie zrobiło. – Cały czas nad tym pracujemy, lada moment przedstawimy efekty tych prac – poinformował nas Karol Manys, rzecznik MAP.

Z kolei przedstawiciele Tauronu zapewniają, że z dużą rozwagą będą podchodzić do tematu wszelkich zmian w strukturze organizacji grupy. – Decyzje dotyczące przyszłości elektrowni węglowych Tauronu będą podejmowane w dialogu i we współpracy ze stroną społeczną – deklaruje Łukasz Zimnoch, rzecznik Tauronu.

Zmiany w energetyce muszą iść w parze ze zmianami w górnictwie, tymczasem rozmowy rządu z górniczymi związkowcami o przyszłości kopalń węgla energetycznego idą na razie jak po grudzie.

Rośnie niepokój

Wcześniej w obawie przed wydzieleniem aktywów węglowych i restrukturyzacją grupy strajkiem groziły też związki zawodowe z kopalń węgla brunatnego należących do PGE. Górnicy z odkrywek czuli się pominięci w rozmowach dotyczących zmian w branży.

Ale nie chodzi tylko o obawy górniczych związkowców. W całej PGE działa komitet protestacyjno-strajkowy. Związkowcy domagają się zatrudnienia odpowiedniej liczby pracowników, a także realizacji wcześniejszych porozumień płacowych.

Zarząd PGE uznał żądania związków za nierealne i wycenił, że ich spełnienie kosztowałoby ponad 450 mln zł rocznie. Część związków doszła już jednak do porozumienia z zarządami PGE Energia Odnawialna i PGE Systemy i zakończyła spory zbiorowe w tych firmach. W pozostałych spółkach PGE negocjacje wciąż się toczą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA