Poprzedni rekordowy pomiar w tym rejonie zarejestrowano w 1982 roku - przez stację polarną na wyspie Signy.
Rekordy te musi jeszcze potwierdzić Światowa Organizacja Meteorologiczna.
Naukowcy podkreślają, że nowe rekordy są "niezwykłe i anormalne".
"The Guardian" przypomina, że topienie się pokrywy lodowej w Antarktyce 120 tys. lat temu doprowadziło do poniesienia się poziomu oceanów o trzy metry.
- Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy - mówi Carlos Schaefer, uczestnik projektu Terrantar, w ramach którego badany jest wpływ zmian klimatycznych na sytuację w Antarktyce.
Schaefer dodaje, że w rejonie Archipelagu Ross, której częścią jest wyspa Seymour, temperatura obniżała się w pierwszej dekadzie XXI wieku, po czym zaczęła gwałtownie rosnąć.
W rejonie Antarktyki znajduje się 70 proc. źródeł wody na Ziemi w formie lodu i śniegu. Gdyby cały ten lód i śnieg się stopił poziom wody podniósłby się o 50 do 60 metrów.
Naukowcy podejrzewają, że do końca XXI wieku poziom wód w morzach i oceanach podniesie się od 30 cm do 110 cm.