fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Tegoroczna Wielkanoc bez ulepszaczy

123RF
Wielkanoc nie naruszy mocno kieszeni konsumentów. To święta tańsze do urządzenia niż Boże Narodzenie.

Według wyliczeń „Rzeczpospolitej" dwa dni solidnego świętowania nie powinny kosztować więcej niż 200 złotych dla czteroosobowej rodziny. To oczywiście wyłącznie cena produktów, a do wydatków trzeba doliczyć jeszcze np. energię.

Według różnych źródeł Polacy zamierzali na nie przeznaczyć jednak znacznie więcej, nawet 500–600 zł. Za tę kwotę można już urządzić prawdziwą ucztę albo ją zamówić. I widać wyraźnie z internetowej oferty, że oferta świątecznego kateringu była bardzo rozwinięta. Najczęściej jednak zamawiano potrawy wymagające najwięcej pracy – mazurki i serniki (30 złotych za pół kilograma).Te same ciasta można w domu upiec za połowę tej ceny. Pracochłonna i często zamawiana jest także sałatka jarzynowa po 20 zł za kg.

– Na Wielkanoc jest jednak inaczej niż na Boże Narodzenie, kiedy niektórzy klienci zamawiają wszystko – od śledzia po bigos, upieczony drób, a nawet puree z ziemniaków, które podają w pierwszy dzień świąt. Teraz najlepiej sprzedają się ryby, ale i pasztety, zwłaszcza z dziczyzny, cielęcina pieczona i w galarecie. No i ciasta – serniki, torty – mówi Barbara Jarema, właścicielka Checzy Rybackiej w Borowie, 50 km od Gdańska. Za pełny stół z 10 potrawami, w tym np. zrazy z sarny, pasztet z dzika i pieczoną kaczkę dla ośmiu osób, trzeba było w tym roku w Checzy zapłacić ok. 600 zł.

Potrawy wielkanocne są zazwyczaj tradycyjnie. Na stoły z trudem przebijają się np. awokado czy krewetki.

– Polacy chcą normalnie zjeść. Dlatego u nas przede wszystkim zamawiają pasztety wieprzowe, z kaczki i z dziczyzny. Ale także kaczki pieczone. Nowością, której nie było jeszcze kilka lat temu, są potrawy wegetariańskie, na przykład pasztet z fasoli. Ale w tej chwili z wegetariańskim menu nie ma problemu, bo jarzyn i owoców jest w bród przez cały rok – mówi Elżbieta Biliczak, właścicielka Gościńca Kłos pod Koszalinem. – Widać także, że chcą prawdziwego dobrego pieczywa, bez żadnych ulepszaczy – dodaje.

To dlatego w Kłosie wypieka się chałki, bułeczki, chleb żytni na miodzie albo z kaszy gryczanej, ciasta. Jest również popyt na tarty, przede wszystkim lekkie, np. ze szpinakiem. – Mogłabym tego pieczywa sprzedać więcej, ale wielkość pieca mi na to nie pozwala – mówi Elżbieta Biliczak.

Dobry nastrój świąteczny i większą skłonność do wydawania pieniędzy starają się wykorzystać także firmy mało związane z Wielkanocą. Jeszcze w ostatni czwartek można było skorzystać z oferty nauki angielskiego (podstawy do opanowania w dwa dni). W 15 minut można było załatwić wielkanocną pożyczkę, nawet do 17 tys. zł (oferta była z Lombardii).

Bez liku jest ofert wyjazdów wielkanocnych. Wyraźnie widać, że oferta była zbyt droga – ceny wahały się od 300 do 900 zł za dwa i pół dnia (od sobotniego popołudnia do poniedziałkowego wieczoru) za pobyt z pełnym wyżywieniem, święconką i atrakcjami. Nie jest też wykluczone, że Polacy obawiają się brzydkiej pogody, a taka niestety jest zapowiadana, albo też wolą wyjechać na majówkę, kiedy powinno być cieplej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA