fbTrack

Biznes

Polskie drogi zalewane przez stare diesle z Niemiec

Fotorzepa, Marcin Lobaczewski
W tym roku sprowadzimy z zagranicy ponad milion używanych samochodów. Prywatny import stale rośnie, a średnia wieku aut na polskim rynku wtórnym zbliża się do 12 lat.

Na rynku używanych samochodów osobowych wzrost liczby sprowadzanych do Polski aut widoczny był w każdym miesiącu tego roku. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) w styczniu sięgnął on nawet 18,4 proc. w ujęciu rocznym, w kwietniu przekroczył 12 proc., w październiku i listopadzie wynosił odpowiednio 9 oraz 7,8 proc. W rezultacie po 11 miesiącach obecnego roku wielkość prywatnego importu osiągnęła pułap 864,7 tys. samochodów, niemal zrównując się z wynikiem za cały rok ubiegły, w którym liczba sprowadzonych aut doszła do 869,4 tys.

Czytaj także: Dokąd trafiają używane diesle z Niemiec?

Ciągły wzrost widoczny jest także w przypadku importu razem liczonych samochodów osobowych i lekkich dostawczych. Jak podaje Samar, na koniec listopada 2018 r. import obu grup pojazdów przekroczył 934,3 tys. sztuk. Zważywszy na fakt, że w 9 z 11 miesięcy do kraju sprowadzano ponad 80 tys. aut, przebicie poziomu miliona samochodów wwiezionych do kraju w całym 2018 r. jest praktycznie pewne.

Coraz starsze, bardziej niebezpieczne

Ale równolegle z rosnącą liczbą sprowadzanych aut rośnie ich średni wiek. W grupie samochodów osobowych przeszło połowa importu liczy sobie ponad 10 lat. Jeśli w okresie styczeń–listopad 2017 r. było to 53,5 proc. samochodów, to w 11 miesiącach tego roku już 54,2 proc.

Przy czym auta liczące do 4 lat stanowią niewiele ponad jedną dziesiątą importu, natomiast samochody w wieku od 4 do 10 lat – przeszło jedną trzecią. W dodatku to starzenie się prywatnego importu jest już długofalowym, mocno widocznym trendem. Z danych Służby Celnej wynika, że w 2014 r. odsetek przeszło dziesięcioletnich sprowadzanych samochodów wynosił 48,3 proc. Cztery lata wcześniej był o 5,3 pkt proc. niższy.

Nic dziwnego, że cały polski rynek wtórny jest zdominowany przez samochody stare. – W listopadzie średnia wieku aut oferowanych do sprzedaży w ofertach internetowych, autokomisach i u dealerów samochodów używanych wynosiła 11,2 lat – mówi Karolina Topolova, dyrektor generalny Aures Holdings, operatora międzynarodowej sieci autokomisów AAA Auto.

Jednak nie tylko wiek jest problemem. Jeszcze poważniejszym okazuje się fatalny stan techniczny sprowadzanych aut. Duża część jest po wypadkach, których skutki są maskowane przez sprzedających. Na masową skalę cofane są liczniki, nierzadko o 200 tys. kilometrów i więcej.

– Dopóki nie uszczelnimy systemu rejestracji i badań technicznych, będziemy mieć do czynienia z napływem aut, które w innych krajach nie mogą być już rejestrowane – twierdzi Dariusz Balcerzyk, ekspert Samaru.

Niepokojący jest fakt, że w imporcie rośnie udział diesli. Według Samaru w listopadzie sprowadzonych aut z takimi silnikami było 42,9 proc., a w ciągu ostatnich 12 miesięcy ten odsetek przekroczył 43 proc. Dla porównania, na rynku nowych samochodów osobowych w pierwszych trzech kwartałach 2018 r. auta z napędem wysokoprężnym miały niespełna jedną czwartą udziału, podczas gdy benzynowe ponad trzy czwarte.

Opel Astra to bardzo popularny model w prywatnym imporcie. Od stycznia sprowadzono prawie 28,5 tys. sztuk. Shutterstock

Zakazy przyspieszą wyprzedaż diesli

Można przypuszczać, że liczba sprowadzanych diesli będzie rosła z uwagi na ograniczenia, jakie z powodów środowiskowych szykują dla tych napędów kraje Europy Zachodniej, zwłaszcza Niemcy. W listopadzie sądy w Kolonii i Bonn dały zielone światło do wprowadzenia ograniczeń dla wjazdu samochodów z dieslem do centrum tych miast. Podobne zakazy obowiązują lub będą obowiązywać m.in. w Hamburgu, Stuttgarcie, Frankfurcie nad Menem i Berlinie.

Szacuje się, że potencjalne ograniczenia wjazdu do centrum miast mogą dotknąć blisko dwie trzecie z przeszło 15 milionów samochodów z silnikiem wysokoprężnym zarejestrowanych w Niemczech, omijając najprawdopodobniej tylko auta z silnikami spełniającymi normę emisji Euro 6.

Volkswagen Golf zajmuje pozycję wicelidera w rankingu popularności – 30,7 tys. sztuk. Shutterstock

Spadek cen jeszcze podkręci import

Niemcy już zaczęli pozbywać się pospiesznie starszych diesli. Tymczasem to właśnie stamtąd pochodzi połowa sprowadzanych do Polski używanych aut z takim napędem. Drugim źródłem jest Francja – 15,9 proc., znaczącym także Belgia – 12,6 proc. Przy wzroście podaży aut ich średnie ceny będą spadać.

– W tej sytuacji jest bardzo prawdopodobne, że w miarę pojawiania się ograniczeń w krajach zachodnich, liczba aut trafiających z tamtych rynków do Polski będzie się zwiększać jeszcze szybciej – ostrzega Jakub Faryś, prezes PZPM.

Problemem będzie powstrzymanie tej fali. Zwłaszcza że jak dotąd wszystkie rządowe lub parlamentarne plany ograniczenia napływu z zagranicy najstarszych i najbardziej wyeksploatowanych samochodów paliły na panewce z powodu obaw o niezadowolenie społeczne.

Audi A4 to importowy bestseller, który deklasuje rywali. W ciągu 11 miesięcy sprowadzono 32,9 tys. Wikipedia

Z rejestracjami staroci będzie nieco trudniej

Pewną szansą na zmianę trendu ma być poprawienie systemu kontroli na stacjach diagnostycznych. Dziś nadzór nad stacjami mają starostowie, jednak w przygotowywanych zmianach przepisów ma on trafić do Transportowego Dozoru Technicznego podlegającego Ministerstwu Infrastruktury.

Kolejnym krokiem będzie konieczność montowania filtra cząstek stałych w tych samochodach, w których został on wycięty, dla uzyskania pozytywnego wyniku badania technicznego.

– Trzeba także wrócić do tematu rozwiązań podatkowych promujących kupowanie nowszych aut używanych – uważa Faryś.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL