fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Marcin Zieliński: Państwowym firmom trudno upaść, one się ciągle odradzają

tv.rp.pl
Efektem repolonizacji jest wzrost upolitycznienia gospodarki- mówi Marcin Zieliński, ekonomista FOR, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Gość przypomniał, że projekt renacjonalizacji przedsiębiorstw jest prowadzony.

- Państwu udało się przejąć kontrolę nad Pekao SA, drugim największym bankiem. Udało się przejąć aktywa energetyczne dwóch francuskich koncernów, udało się zrobić kilka innych mniej efektownych działań jak przejęcie Polskich Kolei Linowych czy Pesy - wyliczał Zieliński.

- Efektem tego jest wzrost upolitycznienia gospodarki – dodał.

Ostatnio NIK krytykowała przejęcia przez państwo viaTOLL, systemu elektronicznego poboru opłata na autostradach, bo koszty funkcjonowania systemu wzrosły.

- Ta repolonizacja okazała się nieudana. System stworzył i zarządzał nim Kapsch. Teraz przejął nad nim kontrolę Główny Inspektorat Transportu Drogowego, który zlecił obsługę państwowemu Instytutowi Łączności. Ten z kolei zleca zażądanie Kapschowi. Jeżeli się pojawia więcej pośredników, to nic dziwnego, że koszty rosną – tłumaczył gość.

Zaznaczył, że niektóre działania repolonizacyjne wskazywałyby na pewną myśl przewodnią, inne nie. - Przejęcie Pekao można uzasadniać chęcią większego oddziaływania przez państwo na sektor bankowy. Przejęcie aktywów energetycznych można uzasadniać bezpieczeństwem energetycznym. Przejęcie Pesy można uzasadniać chęcią ratowania polskiej firmy. Przy przejęciu Polskich Kolei Linowych trudno znaleźć uzasadnienie, bo to nie jest spółka strategiczna i ciągle wykazywała zysk - mówił Zieliński.

Po prywatyzacji z lat 90 w rękach państwa zostały firmy jak Polska Sklejka, fabryka szlifierek w Głownie czy uzdrowiska. - To taka spuścizna po komunie. Polska pod tym względem wyróżnia się negatywnie na tle innych krajów europejskich, bo zasięg sektorowy własności państwowej jest duży. Jesteśmy porównywani z Francją – zaznaczył gość.

Ocenił, że repolonizację oficjalnie robi się po to, żeby coś było polskie, to ładnie wygląda.

- Propagandowo trafia do ludzie, że jak jest własność państwowa to jest lepsza niż prywatna. W rzeczywistości chodzi o synekury, co najlepiej widać po spółkach giełdowych. Tam, co chwilę jest zmiana zarządu, żeby mogli dorobić sobie kolejni ludzie powiązani z partią rządzącą. Można też wykorzystywać firmy do realizowania nośnie politycznych projektów – tłumaczył Zieliński.

Dodał, że jak się udaje zrenacjonalizować dobrze zarządzane przedsiębiorstwa to można pozyskiwać każdego roku środki na kolejne działania. PFR dzięki dywidendzie z Pekao SA wychodzi rok w rok na plus.

- Państwowym firmom trudno upaść, one ciągle powstają. Autosan jest świetnym przykładem. Zaliczył jedną upadłość, teraz jest budowany od nowa, mimo że ponosi straty rok w rok. Pewnie znowu będzie musiał ogłosić upadłość, znowu powstanie itd. - mówił gość.

- W przypadku banków jest zagrożenie upolitycznienia dawania kredytów. Jest też ryzyko związane z przeznaczeniem środków państwowych spółek na działalność stricte polityczną – dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA