fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Bukmacherzy liczą zyski

Adobe Stock
Wartość rynku bukmacherskiego w 2017 r. niemal się podwoiła do 3 mld zł. Bieżący ma być jeszcze lepszy. Branży pomogą piłkarskie mistrzostwa świata.

Legalnie działające firmy bukmacherskie od lat narzekały, że w Polsce dławi je szara strefa, i rzeczywiście – zmiana przepisów, która weszła w życie wiosną zeszłego roku, przynosi już zaskakująco mocne, pozytywne efekty.

Walka o miliardy

Ich beneficjentem jest m.in. giełdowa Fortuna, która w zeszłym roku zapłaciła około 130 mln zł podatku, co przy obecnie obowiązującej stawce podatkowej i ok. 31-proc. udziale spółki w polskim rynku bukmacherskim pozwala oszacować jego wartość na ponad 3 mld zł. A to z kolei oznacza ponad 90-proc. wzrost rok do roku.

W sumie w 2017 r. do budżetu państwa z tytułu podatku od gier wpłynęło ok. 400 mln zł (około 2,5 razy więcej niż w roku poprzednim). W tym roku będzie to kwota zdecydowanie wyższa. W latach 2018–2020 budżet państwa z tytułu podatku od gier mógłby otrzymać w sumie nawet kwotę rzędu 2,7 mld zł – szacuje Stowarzyszenie Graj Legalnie. Podkreśla jednocześnie, że niezbędna jest dalsza inicjatywa ustawodawcza oraz doprecyzowanie istniejących przepisów. Twierdzi, że regulator powinien zmienić formę opodatkowania zakładów wzajemnych oraz zracjonalizować obowiązujące stawki podatkowe. Obecnie działający w Polsce bukmacherzy płacą 12-proc. podatek od obrotu, który jest jednym z najwyższych w Europie – podkreślają działające w Polsce firmy.

Zmienia się nastawienie

Fortuna zapowiada walkę o udziały, ale obecnie zdecydowanym numerem jeden w naszym kraju jest grupa STS. Kontroluje 48 proc. licencjonowanej części rynku.

– W 2017 r. STS odnotował wyższą dynamikę wzrostu niż przed rokiem. Było to zależne od wielu czynników – m.in. rosnącej skali biznesu, nasza oferta jest coraz szersza, a klienci mają dostęp do licznych nowych funkcjonalności, które regularnie wprowadzamy – mówi Mateusz Juroszek, prezes STS. Dodaje, że firma wzmocniła także działalność sponsorską w różnych dyscyplinach polskiego sportu, co wpłynęło na pozyskanie większej liczby graczy.

– Ponadto, co najistotniejsze, zmienia się nastawienie Polaków do zakładów bukmacherskich. Są one traktowane jako forma rozrywki, dzięki której śledzenie wydarzeń sportowych i społeczno-politycznych jest jeszcze ciekawsze. To jeden z najważniejszych trendów, jakie ostatnio notujemy – ocenia prezes STS. Dodaje, że nie bez znaczenia jest też ogólny wzrost konsumpcji w gospodarce, który zauważalny był również w działalności STS. Potwierdza, że wynikom jego spółki pomogły zmiany w ustawodawstwie, ale jego zdaniem to prawodawstwo brytyjskie w znacznej mierze spowodowało, że część międzynarodowych graczy zdecydowała się opuścić polski rynek. – Zauważalny jest za to inny efekt nowelizacji ustawy: zmieniło się postrzeganie społeczne i polscy gracze zwracają uwagę, by grać u rodzimych licencjonowanych bukmacherów – twierdzi.

Zagraniczne firmy uciekają z giełdy

Znaczącymi graczami na rynku bukmacherskim oprócz STS oraz Fortuny są m.in Totolotek, forBET czy Milenium. Wspomniana Fortuna jest jedynym przedstawicielem branży notowanym na giełdzie. Jednak wkrótce to się zmieni: akcjonariusze zdecydowali już o wycofaniu akcji z obrotu.

Tym samym Fortuna wpisuje się w korowód przedsiębiorstw, które opuszczają nasz parkiet ze względu na rosnące koszty oraz coraz ostrzejsze regulacje na polskim rynku kapitałowym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA