W tym roku podczas aukcji koni arabskich Pride of Poland w Janowie Podlaskim sprzedano 6 koni za łączną kwotę 410 tys. euro. W zeszłym roku sprzedano konie za 1,271 mln euro, a w 2015 r. uzyskano 4 mln euro.
- Na pewno rynek nie załamał się tak gwałtownie. W tak krótkim czasie rynek nie może się diametralnie zmienić – ocenił Szewczyk.
Gość przyznał, że wynika to z wielu przyczyn.
- Najważniejszą jest to, że na ubiegłorocznej aukcji ludzie zobaczyli przekręty i oszustwa, więc stracili zaufanie – mówił.
Szewczyk zaznaczył, że przez kilkanaście lat była to najważniejsza aukcja na świecie.
- Przypadki ze świata pokazują, że kiedy próbowano oszukać klientów, aukcje upadały – stwierdził.
Wyjaśnił, że oszukiwanie polegało między innymi na podstawianiu słupów, czyli osób, które podbijają cenę, ale nie mają zamiaru nic kupić.
- To sprawiło, że tym razem poważni kupcy nie przyjechali na aukcję, albo przyjechali tylko jako obserwatorzy – tłumaczył.
Gość zauważył, że po drodze popełniono również sporo błędów w procedurze reklamowej i promocyjnej.
- Na sprzedawaniu drogich koni arabskich trzeba się znać. Trzeba umieć dotrzeć do klienta, prowadzić z nim indywidualne rozmowy, trzeba promować towar. To wszystko poprzednia ekipa potrafiła przygotować – ocenił.
- W przeszłości lista koni, które będą wystawiane była już znana w lutym. W maju był robiony katalog i w czerwcu rozprowadzany przez klientów. Tegoroczny katalog miał kiepską jakość zdjęć. Poza tym do wielu kupców, którzy przez wiele lat do Janowa przyjeżdżali, ten katalog nie dotarł – dodał.
Zdradził, że potencjalni klienci dostawali też sygnały, że polskie konie na pokazach międzynarodowych zajmowały gorsze miejsca, bo gorzej były przygotowane w sensie kondycyjnym.
- Na Czempionacie Świata Koni Arabskich w Paryżu w grudniu w ogóle koni janowski nie było. Nie było też tam ani jednego prezesa. Poprzedni zawsze tam bywali i promowali konie w bezpośrednich rozmowach z klientami – mówił.
Przyznał, że sygnały, iż jest gorzej i będzie coraz gorzej, sprawiły, że wielu poważnych klientów w tym roku się nie zjawiło.
- Pytanie, co będzie w następnym roku. Niewiele wskazuje na to, że może się to poprawić – ocenił Szewczyk.