Dziś po południu rozpoczęło się cotygodniowe posiedzenie Rady Ministrów. Przed startem obrad premier Donald Tusk wygłosił przed kamerami krótkie exposé.
Jednym z poruszonych przez niego tematów była sytuacja Polaków, których wybuch konfliktu zbrojnego między USA, Izraelem i Iranem zatrzymał w różnych krajach Bliskiego Wschodu, głównie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Według władz ZEA przebywa tam około 14 tysięcy obywateli Polski, nie tylko turystów, ale również rezydentów, przekazał premier.
– Nie mamy żadnych informacji ani danych, aby w jakikolwiek sposób ich bezpieczeństwo, życie, zdrowie były zagrożone w związku z konfliktem – zapewnił.
– Nasi partnerzy w ZEA zapewniają także, że tamto państwo bierze na siebie obowiązek opieki nad wszystkimi, którzy utknęli albo kończy im się czas z wypoczynku, i wywiązuje się z tego obowiązku, nie będą więc pozostawieni sami sobie – dodał.
Problem jest natomiast z tymi, którzy z różnych powodów chcą lub muszą wracać do kraju, kontynuował Donald Tusk.
– Działamy w trybie kryzysowym od soboty, od momentu, kiedy pojawiły się pierwsze sygnały o ryzykach związanych z wojną. Dzisiaj zleciłem ministrowi sportu i turystyki – turyści są największą grupą zainteresowaną naszym działaniem – aby koordynował pracę zespołu zarządzania kryzysowego. Został on powołany w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, ale w jego skład wchodzą także przedstawiciele takich resortów jak Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Infrastruktury czy Ministerstwo Sportu i Turystyki, a także koordynator do spraw służb specjalnych – referował premier.
Czytaj więcej
Samolot linii lotniczych flydubai przywiózł dziś rano do Warszawy Polaków, którzy utknęli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich po eskalacji konflikt...
– Do tej pory współpracowaliśmy z biurami podróży, aby zaopiekować się skutecznie, to znaczy z dobrym finałem, grupą ponad 480 osób z miejsc, które były bezpośrednio zagrożone działaniami wojennymi i których opuszczenie stało się potrzebą chwili. Wszyscy otrzymali regularne wsparcie placówek konsularnych i przy współpracy z biurami podróży opuścili Izrael, Jordanię i Liban. Ponad 480 obywateli jest już w Polsce lub w drodze do Polski – kontynuował.
Szef rządu przypomniał też, że źródłem informacji, jak działają polskie placówki i na jaką pomoc konsularną turyści mogą liczyć, jest system Odyseusz. Zarejestrowanych jest w nim ponad 10 tysięcy osób w samych ZEA. Ponadto na potrzeby turystów czekających na powrót do kraju uruchomiona została specjalna linia (+48 22 523 88 80).
– Razem z grupą ministrów, którzy cały czas pracują ze mną nad kwestią bezpieczeństwa naszych obywateli, dzwoniliśmy na tę linię tuż przed posiedzeniem rządu, żeby sprawdzić, czy działa i działa – zapewnił.
– Jesteśmy przygotowani – mówiłem już o tym kilkadziesiąt godzin temu – do akcji ewakuacyjnej. Przede wszystkim są przygotowane samoloty. Wydałem decyzję, aby powstrzymać się z lotami rządowymi, chcę mieć do dyspozycji wszystkie samoloty w razie potrzeby i możliwości – bo tu przede wszystkim chodzi o możliwości, a więc samolot musi mieć gdzie wylądować i musi być zidentyfikowana grupa osób, która znajdzie się w odpowiednim momencie na odpowiednim lotnisku. To jest skomplikowany mechanizm. Współpracujemy także z innymi państwami europejskimi – podkreślił Donald Tusk.
Czytaj więcej
Interwencja zbrojna sił USA i Izraela w Iranie doprowadziła do jednego z największych paraliżów komunikacyjnych w historii Bliskiego Wschodu. Jak w...
– Warto dodać, że w ZEA przebywa w sumie 400 tysięcy ludzi z Unii Europejskiej. I wszyscy są mniej lub bardziej zainteresowani perspektywą ewakuacji w wypadku, kiedy napięcie będzie większe. Na razie, jak powiedziałem, sytuacja nie stwarza bezpośredniego zagrożenia dla naszych obywateli – mówił premier.
Jak podkreślił, akcja prowadzona przez kilka ministerstw we współpracy z biurami podróży wymaga „bardzo precyzyjnej roboty poprzez indywidualne kontakty”.
– Nie jest sztuką wysłać gdzieś samolot. Trzeba mieć pewność, że lotnisko będzie otwarte, trzeba zorganizować grupę i dowieźć ją na przykład z jednego państwa do drugiego w tym regionie. To też nie jest proste, czasami wymaga na przykład wizy, komunikacji między tymi krajami. Nasze placówki we współpracy z biurami podróży pracują nad tym. Będziemy także sprawdzać, czy rzeczywiście wszyscy obywatele są zaopiekowani. Chodzi o miejsca w hotelach i bezpieczny pobyt tak długo, jak to będzie potrzebne – mówił premier.
– Musimy także zidentyfikować te grupy – i to jest najbardziej skomplikowane zadanie – które mogły pozostać bez możliwości transportu gdzieś w odległych krajach Azji. Ktoś wyjechał na wypoczynek na przykład do Wietnamu czy Tajlandii i jego powrót jest niemożliwy, bo nie może wylądować w Dubaju, gdzie miał przesiadkę. I tu potrzebna jest współpraca z innymi państwami. Będziemy starali się możliwie skutecznie pomóc w powrocie do kraju tym, którzy ze względu na kłopot tranzytowy utknęli w miejscu, w którym kończy im się właśnie wypoczynek. Pracujemy nad tym 24 godziny na dobę. Żaden Polak nie pozostanie bez pomocy wtedy, kiedy pomoc będzie niezbędna – zapewnił Donald Tusk.
Czytaj więcej
Wedle informacji MSZ z powodu trwającego od soboty konfliktu na linii USA i Izrael – Iran nie ucierpiał żaden obywatel Polski przebywający na Blisk...
Premier zaapelował też „do wszystkich bez wyjątku, żeby nie siali dezinformacji i fejków”, nie wywoływali niepotrzebnej paniki.
– Tak jak powiedziałem, bezpośredniego zagrożenia dla naszych obywateli w miejscach pobytu na Bliskim Wschodzie nie ma. Stamtąd, gdzie ono się pojawiło, zostali już ewakuowani – powiedział.
Jak często bywa w takich sytuacjach, pojawiają się też „oszuści i naciągacze, którzy próbują wyłudzić pieniądze, załatwiając jakąś pomoc na miejscu”.
– Proszę polegać wyłącznie na oficjalnych komunikatach rządu i placówek konsularnych przekazywanych przez media – zakończył szef rządu.