Mathias Hafele, który jeszcze niedawno odpowiadał za nowinki techniczne w Polskim Związku Narciarskim, a teraz jest kontrolerem sprzętu w Pucharze Świata, nie żartuje. Z Turnieju Czterech Skoczni po dwóch dyskwalifikacjach wypadł już Timi Zajc, a w sobotę szok przeżyli Polacy.
Paweł Wąsek został wezwany do kontroli sprzętu: z kombinezonem było wszystko w porządku, ale na nartach wykryto fluor. Ta substancja jest od pewnego czasu zakazana, ale bardziej ze względów ekologicznych i zdrowotnych niż dlatego, że mogłaby dawać konkretną przewagę w skokach.
Dlaczego Paweł Wąsek został zdyskwalifikowany?
Zrobiło się zamieszanie, bo sprawa wyglądała na absurdalną, a Polacy zapewniali, że używali tylko substancji dopuszczonych przez międzynarodową federację (FIS). Z drugiej strony ilość fluoru na nartach była tak duża, że w grę nie wchodziło przypadkowe zanieczyszczenie. Wąsek nie mógł wziąć udziału w zawodach w Innsbrucku, ale w jego nieuczciwość chyba nikt nie wierzył, bo Polak mógł wystąpić jako przedskoczek.
Czytaj więcej
Domen Prevc znów pokazał wielką moc i wygrał drugi konkurs Turnieju Czterech Skoczni z ogromną przewagą nad rywalami. W Garmisch-Partenkirchen Pola...
W niedzielę zamieszanie udało się wyjaśnić, a winna była konkretna kostka smaru. Przed pierwszym skokiem Wąska narty znów zostały sprawdzone i znów był fluor. Sprzęt zabrał serwismen, wyczyścił i posmarował jeszcze raz nową kostką. Po tym zabiegu wszystko było już w porządku, więc problem nie powinien się powtórzyć.
Zawinił producent, ale miejsca w konkursie nikt Wąskowi nie zwrócił, więc Polacy skakali w czterech. Wiadomo było, że zapunktuje przynajmniej jeden, bo Kacper Tomasiak mierzył się z Maciejem Kotem i z tego pojedynku zwycięsko wyszedł 18-latek. Tomasiak skoczył świetnie i po pierwszej serii był dziewiąty. Towarzyszył mu tylko Dawid Kubacki, który wprawdzie przegrał z Rokiem Oblakiem, ale awansował jako lucky loser na 29. pozycji. Niestety doświadczony Polak nie poprawił swojego dorobku i spadł na 30. miejsce.
Turniej Czterech Skoczni. Kto wygrał w Innsbrucku?
Po pierwszych skokach kolejność na podium była wręcz sensacyjna, bo prowadzili ex aequo Japończyk Ren Nikaido i Austriak Stephan Embacher. Domen Prevc skoczył 129,5 metra, ale był „dopiero” czwarty, a tuż za nim jeszcze kolejny nowicjusz w czołówce, czyli Amerykanin Jason Colby.
Czytaj więcej
Turniej Czterech Skoczni zaczął się od triumfu Domena Prevca. Słoweniec znów w tym sezonie pokazał wielką moc. W dobrym humorze może być Kamil Stoc...
Tomasiak w drugim skoku się poprawił, skoczył 127 m, jednak inni też byli świetni. Daniel Tschofenig natychmiast zepchnął Polaka z pozycji lidera, ale sam za chwilę spadł na drugie miejsce, bo przebił go Niemiec Felix Hoffmann.
Prevc w drugim skoku dorzucił 128 m i wskoczył na pierwsze miejsce. Kiedy nie dał rady wyprzedzić go Hoerl, na placu boju zostali tylko mało doświadczeni Nikaido i Embacher. Japończyk wytrzymał presję i przeskoczył Słoweńca. Reprezentant gospodarzy też zaprezentował się dobrze, ale 127,5 nie wystarczyło do zajęcia pierwszego miejsca. Okazało się, że Embacher spadł też za Prevca, do którego stracił 0,2 punktu.
Dla Polaków jedyną pozytywną informacją jest dobry występ Tomasiaka (ostatecznie ósmy), który na stałe zadomowił się w pierwszej dziesiątce. Teraz czas na pierwsze podium, być może już niebawem, podczas konkursu Pucharu Świata w Zakopanem.