4 sierpnia rosyjski samolot szpiegowski Ił-20M został przechwycony przez polskie myśliwce F-16 nad Bałtykiem. Jak wynika z informacji przekazanych przez ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, Ił-20M nie naruszył naszej przestrzeni powietrznej. Znajdował się jednak w niewielkiej odległości od naszego kraju (ok. 56 km od Koszalina) i swoim zachowaniem zmusił naszych pilotów do reakcji.
Zdarzenie to nie było wyizolowanym incydentem. To integralny element rosyjskiej doktryny. W tym roku podobnych sytuacji było już przynajmniej osiem. Rosjanie systematycznie używają swoich Ił-20M do takich prowokacji. Czy Polska musi w ogóle reagować na takie działania?